Endness #30

Bylam wsciekla na Bradleya. Czulam sie tak zle. Zdradza mnie. Juz nic nie bylo pewne... jego milosc do mnie wyparowala. Bez slowa wyprowadzilam sie z naszego domu. Minely juz dwa miesiace. Nie odbieralam od niego telefonow, nie odpisywalam na smsy i nie otwieralam drzwi gdy przychodzil. Czulam ta pustke w moim zyciu bez niego ale nie moglam odwarzyc sie na niego spojrzec lub choc uslyszec jego niski glos. Wiem ze od razu bym mu ulegla. Niestety tak dluzej byc nie moze. Musze z nim porozmawiac i powiedziec ze to koniec.
Postanowilam ze zrobie mu wizyte. Wiedzialam ze przy nim nie bede mogla wydusic nawet slowa wiec ma malej kartce napisalam sobie jedno krotkie zdanie. Nie moglam dluzej czekac i juz z samego rana bylam juz pod jego domem... wczesniej naszym. Zmarzniętymi rękami wyciągnęłam z kieszeni kurtki klucze. Ostatni raz spojrzalam na kartke, gleboki wdech i włożyłam klucz do dziurki. Przekręciłam a zamek cicho zadźwięczał, drzwi ustąpiły. Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka zamykając za sobą drzwi.
Bradley stał w samych bokserkach na drugim końcu przedpokoju zaskoczony tak nagłą wizytą. Jego nieuczesane włosy, jego polnagie cialo, cała jego osoba onieśmieliła mnie.
Gdy chłopak zauważył, że osobą, która o tak wczesnej porze wchodzi do jego mieszkania, jestem ja, jego twarz z zaskoczonej zmieniła się w zadowoloną. Powoli podniósł kąciki ust, aż w końcu uśmiech zawitał błyszczącymi iskierkami w jego oczach. Staliśmy tak naprzeciwko siebie kilka chwil, aż w końcu Brad nie mogl wytrzymac, podbiegl do mnie i rzucil sie mi w objecia. Sciskając pogniecioną karteczkę niezwłocznie wtulilam sie w niego. Brakowalo mi tego. 
-Bbbbradley... Musimy porozmawiac.-jeknelam.
-Shhh... potem.-odsunal sie i zachlannie wpil w moje usta. "Kurwa. Jade wiedzialas ze tak bedzie." odezwal sie glos w mojej glowie. Tak, nie moglam mu sie opszec. Oddalam mu sie. Pocałunek był długi, głęboki i namiętny. Moje ręce odruchowo oplotły szyję chłopaka, a jego dłonie niecierpliwie zaczęły posuwać się po moich plecach w górę i w dół. Brad wzial mnie na rece i zaniosl do sypialni, kladac na lozku. Chwilę potem poczułam jak Bradley wkłada dłonie pod mój sweter i zaczyna podnosić go w górę. Oderwałam usta od jego ust i podniosłam ręce do góry umożliwiając chłopakowi zdjęcie swetra. Odłożył go, po czym znowu przyssał swoje wargi do moich. Nie długo trwało aby w ten sam sposób moja koszulka wylądowała na ziemi. Wplotłam palce w jego rozczochrane włosy i odchyliłam głowę do tyłu kiedy usta Bradleya znalazły się na mojej szyi. Poczułam jak robi mi malinkę, co spowodowało lekką przyjemność w moim ciele. Zaczal rozpinac mi rozporek a chwile pozniej moje spodnie spadły na podłogę z cichym odgłosem. Nasze ręce zaczęły niecierpliwie dotykać naszych ciał. Ramiona, plecy, brzuch, piersi, nogi, wszystko. Zaraz oboje bylismy nadzy. Oplotłam jego talię nogami. Położył się na mnie i powoli wszedł we mnie.
Poczułam go o wiele mocniej niż się spodziewałam. Na szczęście trwało to tylko chwilę. Brad wyciągnął swojego członka do połowy i ponownie pchnął delikatnie, a ja poczułam narastające podniecenie. Moje ręce raz po raz wędrowały od jego pleców, do pośladków, po czym wplatałam je w jego włosy ciągnąc je lekko. Brad dotykał moich ramion i piersi, nie przestając mnie całować. Był zachłanny, stęskniony, jakby nienasycony. Ja czułam to samo. Chciałam go całego, dla siebie. Chciałam go czuć jeszcze bardziej, jeszcze mocniej. W glebi duszy czulam ze jednak mnie nie zdradzil. Bradley nadawał coraz szybszego tempa, a ja całkowicie mu się poddawałam. Posuwistymi ruchami oddawałam mu przyjemność jaką on mi dawał. Napięcie między nami rosło, a oddechy stawały się coraz płytsze. Jęknął, mrucząc moje imię. Czułam jego pot na karku. Jeszcze bardziej przyspieszyliśmy tempo, nie mogąc powstrzymać się napływającej fali orgazmu. Brad całował i podgryzał moje cialo, co dawało mi jeszcze więcej rozkoszy. Gdy już oboje byliśmy o krok od dojścia, chlopak podniósł się lekko opierając swoje ręce obok mojej głowy na lozku. Jego biodra zaczęły się poruszać szybciej i mocniej, a ja złapałam go za szyję i przyciągnęłam jeszcze bardziej do siebie. Orgasm przyszedł do nas w tym samym momencie. Na chwilę znieruchomieliśmy i wstrzymaliśmy oddechy oddając się całej przyjemności i ekstazie, która nas ogarnęła. Czułam go. Czułam to, o czym marzyłam przez dwa, cholerne, samotne miesiące. Fala przyjemności nieustannie pulsowała w moim ciele. Słyszałam jego szybki oddech, gdy leżał na mnie nie mogąc się ruszyć. Czułam jego miarowe bicie serca. Jego obecność tak blisko była jedyną rzeczą, której teraz potrzebowałam i której teraz chciałam.
Nie zostawię go już nigdy. 
 Nie zostawi mnie już nigdy.

NASTEPNEGO DNIA

Obudzilam sie w objeciach Bradleya. Usmiech momentalnie pojawil sie na moich ustach na samo wspomnienie ostatniej nocy. Wtulilam sie w Brada ale on sie nawet nie poruszyl, co bylo dziwne. 
-Bradley?-szepnelam. Zero reakcji.
-Brad?-krzyknelam i wyswobodzilsm sie z jego objec. Wciaz nie otwieral oczu. Pomyslalabym ze mial zawal czy cos ale wciaz byl cieply. Zadzwonilam na pogotowie i szybko sie ubralam narzucajac takze jakies spodnie na Bradleya. Karetka zjawila die szybko i niebawem bylismy w szpitalu. Lekarze nie chcieli ze mna rozmawiac. Byli zajeci podlaczaniem go do jakis urzadzen. Nie wiedzialam co sie dzieje. Usiadlam pod sala i czekalsm na jakies wiesci. Minela godzina i wreszcie jakas pielegniarka do mnie podeszla. Unioslam wzrok i zobaczylam ta idealna dziewczyne ze zdjec. Wszystko zaczelo do siebie pasowac. Brad byl chory a ta pielegniarka mu pomagala jakos funkcjonowac. Okazalo sie ze Bradley mial chore serce i pilnie potrzebowal przeszczepu ale nie moze znalesc dawcy. Mijaly dni a ja codziennie bezradnie przesiadywalam w szpitalu...
Dlugo zastanawialam sie nad tym. Ale teraz juz jestem pewna. Kocham go. Zrobie to dla niego. Moze dla mnie to bedzie koniec ale dla niego nowy poczatek. Zostane dawca.


1 komentarz: