I knew that this "relationship" seems to be too beautiful #5

~wspomnienia zapisane są kursywą~

Mer's POV
Jesienne popołudnie dłużyło się niemiłosiernie. Jedyne czym się pocieszałam to to, że miałam dzisiaj wolne. W szkole przez cały tydzień były próbne matury więc młodsze klasy miały skrócone lekcje... a że rodzice pozwolili mi jeden dzień nie iść to nie protestowałam. Tak, chodzę do szkoły średniej, a właściwie do drugiej klasy. Już nie mogę się doczekać kiedy w końcu skończę tą szkołę. Te lekcje to masakra. Nie myśląc dłużej o szkole postanowiłam trochę ogarnąć w pokoju. Nie zeszło mi się jakoś szczególnie długo, ale byłam zmęczona jakbym przebiegła maraton. Poszłam w stronę szafy i wzięłam z niej jakieś ciuchy na przebranie. Jeszcze krótki prysznic i postanowiłam jakoś wykorzystać ten dzień. Napisałam do Jade.

DO: Jade
"hej. skoczymy gdzieś ?"

OD: Jade
"hej. sorki ale dzisiaj nie dam rady :("

DO: Jade
"ok :( pa"

Niestety Jade nie dzisiaj była zajęta, więc od razu pomyślałam o Justinie. Chciałam zrobić mu wizytę-niespodziankę. Zeszłam na dół, gdzie zastałam tatę.
-Hej. Wychodzę.-rzuciłam na odchodne
-Ok. Nie wróć za późno.-krzyknął za mną puszczając mi oczko.
-Okej. Pa.-wyszłam i kierowałam się w stronę domu Justina. Miałam do niego około 15 minut piechotą, więc chwila moment i już stałam u jego drzwi. Prawdę mówiąc trochę stęskniłam się za nim. Poprawiłam włosy i delikatnie nacisnęłam na dzwonek. Przez krótką chwilę wsłuchiwałam się w spokojny dźwięk sygnału, po czym usłyszałam czyjś głos.
-Już idę!-przez chwilę wydawało mi się, że to głos kobiecy, ale zaśmiałam się pod nosem sama do siebie. Na pewno musiało mi się wydawać. Nagle usłyszałam jak drzwi zaczynają się otwierać... a tuż za nimi zobaczyłam bardzo ładną, wysoką, szczupłą blondynkę! "Spokojnie Mer" powtarzałam sobie w myślach, ale aż się we mnie gotowało.
-Yyy słucham?-spytała się zdecydowanym głosem.
-Ja do Justina.-wybełkotałam-A ty to kto?!-uniosłam trochę głos, ale nie mogłam dłużej czekać żeby to powiedzieć.
-Jestem Camille.
-Camille, czyli...?
-Camille, czyli dziewczyna Jusa.-zaśmiała się odrobinę sarkastycznie.
-"DZIEWCZYNA JUSA"?! Czy ja dobrze usłyszałam?! A z resztą nie ważne. Przekaż Justinowi, że jest skończonym idiotą!-wydarłam się i jak najszybciej oddaliłam od jego domu. Jak on mógł mi to zrobić? Ma dziewczyne? Oszukał mnie... Nasze wspólne chwile nic dla niego nie znaczyły... W głębi duszy wiedziałam, że nasz "związek" wydawał się być za piękny. Ktoś taki jak ja nie zasługuje na miłość. Łzy spływały leniwie po moich policzkach. Wróciłam do domu, ale nie chciałam żeby rodzice zobaczyli mnie w takim stanie... rozmazaną i podpuchniętymi oczami, więc weszłam do mojego pokoju przez okno. Rzuciłam się na łóżku i pogrążyłam w bólu. Było mi strasznie przykro. Płakałam cały czas. W sumie może nie powinnam. Znaliśmy się dość krótko, ale czułam do niego coś czego dawno nie czułam do drugiej osoby. Jedyne co przyszło mi w tej chwili do głowy to napisać o tym wszystkim do przyjaciółki. 

OD: Jade
"O ja pierdole. Trzymaj się. Zaraz u cb będę."

DO: Jade
"Dzięki, ale muszę teraz pobyć sama."

Wzięłam długą kąpiel i od razu zrobiło mi się lepiej. Otuliłam się kołdrą po same uszy i starałam się jak na dzisiaj dłużej o tym nie myśleć. Nie pozwolę się drugi raz zranić. Nigdy więcej.

Staliśmy na przystanku autobusowym czekając na autobus. Ja i Jason. Mój pierwszy chłopak. Moja pierwsza miłość. Chwycił mnie za rękę i spojrzał w oczy z nieco przerażoną miną. Próbowałam wyczytać jakiekolwiek informacje z jego twarzy, ale mi się nie udało. Widziałam tylko złość w jego oczach. 
-Mer, słyszałem że zdradziłaś mnie z tym twoim "przyjacielem".-Wysyczał przez zęby rysując w powietrzu palcami rąk cudzysłów.
-Co?! Kto ci takich głupot naopowiadał?-Naprawdę byłam zaskoczona. Nigdy nie zdradziłabym chłopaka na którym mi zależy. W ogóle bym nikogo nigdy nie zdradziła!
-Nie pierdol!-krzyknął po czym zamachnął się i jakby z całej siły walnął mnie w policzek. Bolało mnie tak strasznie, że odruchowo chwyciłam ręką za obolały policzek, a łzy zaczęły zbierać się w moich oczach.
-Jak mogłeś?!-jęknęłam
-Jak JA mogłem?! Zhańbiłaś mnie, ty dziwko!-krzyknął i tym razem uderzył mnie w drugi pliczek. Zaszlochałam i z przerażeniem odsunęłam się od chłopaka. Ufałam mu, a on uwierzył w coś tak banalnego. Myślałam, że mnie zna. Jak mógł mnie uderzyć?! Nigdy bym nie przypuszczała, że tak miły chłopak jakiego poznałam w głębi duszy jest tak gruboskórny, że jest w stanie nawet uderzyć kobietę. Myliłam się. Głęboko się myliłam.

CDN. 

No to mamy piąty rozdział :) Chciałam żeby był trochę dłuższy więc jest.

Piszcie co sądzicie... i czy mam wgl dalej pisać
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
btw jak ktoś chce być informowany na bieżąco o nowym rozdziale może pisać w komentarzach lub na priv (najlepiej nazwy na twitterze) :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz