-Ja pierdole po cholere dzwonisz tak wcześnie ?!- wydarłam się przez mojego iPhona do przyjaciółki.
-Wcześnie ?! Jest już po 9-tej. Wstawaj lepiej, bo babka od matmy jest na ciebie wkurzona.
-Okej... - powiedziałam przeciągając się.- Za godzinę widzimy się w szkole. Pa.- powiedziałam i zakończyłam rozmowę. Wstałam z łóżka i wolnym krokiem poszłam do łazienki. Nie ma to jak poranny prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele relaksując mnie. Po około 15 minutach kąpieli zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się. Szybko zbiegłam na dół zastając w kuchni mamę.
-Hej Kochanie. Rozumiem, że masz dzisiaj na popołudnie ??- ugh, mama najwidoczniej domyślała się, że znowu zaspałam.
-Taaaak.- skłamałam- Muszę lecieć. Pa.- pocałowałam mamę w policzek i wybiegłam z domu.
Droga do szkoły szybko minęła. Wyjęłam jeszcze plan lekcji żeby sprawdzić co teraz mam. Polski. Kurwa. Nagle poczułam mocne uderzenie w ramię przez co trochę straciłam równowagę i wszystkie książki z plecaka wyleciały mi na ziemię.
-Sorry.- usłyszałam chrypki męski głos. Spojrzałam w górę na chłopaka, który mnie potrącił, ale nawet nie zauważyłam jego twarzy... tylko jego tył. Miał na sobie szarą bluzę z kapturem, czarne opuszczone w kroku spodnie i pasujące do tego supry. Myślałam, że chociaż się zatrzyma, ale nie.
-Uważaj jak chodzisz!-krzyknęłam za nim, ale nawet się nie odwrócił tylko szybkim krokiem odszedł nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi. Debil. Pozbierałam książki i weszłam do szkoły... wpadając na kogoś. Czy ja mam dzisiaj jakiegoś pecha ?! Podniosłam wzrok i utopiłam się w jego miodowych oczach. To był znowu on. Debil, na którego dziś wpadłam. Staliśmy tak na przeciwko siebie wpatrując się nawzajem w swoje tęczówki. Dzieliły nas jedynie centymetry. Nagle oprzytomniałam i zrobiłam krok do tyłu. Teraz w pełni mogłam ujrzeć jego twarz. Był idealny.
-Przepraszam.-powiedział cicho po czym mnie wyprzedził i wyszedł ze szkoły zostawiając mnie samą na środku korytarza. Czułam się dziwnie. Weszłam do klasy i usiadłam obok przyjaciółki.
-Nareszcie się zjawiłaś.-powiedziała z sarkazmem wyczuwalnym na 10 kilometrów.
-Ja też cię kocham, Jade.-powiedziałam i posłałam jej szeroki uśmiech co od razu odwzajemniła. Czasami myślę, że tylko ona trzyma mnie jakoś w kupie. Jest dla mnie jedną z najważniejszych osób.
Lekcja się zaczęła, a ja nie mogłam się skupić. Nie wiem dlaczego, ale jedyną moją myślą był ON.
NO I MAMY PIERWSZY ROZDZIAŁ.
CDN. :)
CDN. :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
nmw czy mam dalej pisać...
Fajnie bardzo mi się spodobało ♥ Ale trochę krótki ten rozdział ;) Jak będziesz pisać drugi to zrób go dłuższy :*
OdpowiedzUsuńPisz! ;D Nie możesz przestać :)
OdpowiedzUsuńZaciekawiło mnie :)
Napewno będę czytać ! :) Pisz dalej ;D
OdpowiedzUsuńPISZPISZ :* <3
OdpowiedzUsuń