Specially for my Jade #6

~I'm sorry if I say, "I need ya"
But I don't care, I'm not scared of love
'Cause when I'm not with you I'm weaker
Is that so wrong?
Is it so wrong 
That you make me strong~                                  


Jade's POV
Jak codziennie rano wybrałam się do szkoły. Dużo myślałam o tym co przydarzyło się Mer. Szkoda mi jej. Jak tylko spotkam tego idiotę Justina powiem mu co o nim myślę... i to tak, że nie będzie miał odwagi zbliżyć się do niej więcej. 
Do szkoły mam nie daleko więc byłam tam już po około kwadransie drogi. Weszłam do szkoły i kierowałam się w stronę sali lekcyjnej. Po drodze zauważyłam Harrego. Stał oparty o ścianę rozmawiając ze znajomymi. Uśmiechnęłam się delikatnie w jego stronę. On również posłał mi uśmiech. Widziałam kątem oka jak nie spuszcza ze mnie wzroku. Szłam środkiem korytarza myśląc jedynie o tym żeby się nie zaczerwienić. Próbowałam zachować kamienną twarz.
Czułam coś do Harrego, ale nie byłam pewna czy on odwzajemnia moje uczucia, więc wolałam zachować to dla siebie. 
Lekcje w szkole minęły nawet szybko. Po zajęciach jak zawsze w piątki miałam kurs gry na gitarze. Lubiłam tam chodzić. Zawsze mogłam się odstresować i chociaż na chwilę zapomnieć o problemach... codzienności. Nie miałam jakiegoś talentu, ale nie szło mi też najgorzej. 
W mojej grupie zwykle były trzy osoby. Specjalnie wybrałam mniej liczną grupę aby nauczycielka mogła nam lepiej tłumaczyć. Weszłam do sali i z koleżankami czekałyśmy na Panią. Minęło jakieś 10 minut, ale nikt nadal nie przychodził. To było dość dziwne, bo ona zazwyczaj nigdy się nie spóźniała. Nagle do sali wszedł młody brunet. Miał na oko około 18-19 lat. Nasze spojrzenia się spotkały, a jego piękne oczy rozbłysły. Prawie się w nich utopiłam.
-yyy Cześć wszystkim.-Odezwał się wreszcie.-Wasza nauczycielka nie mogła przyjść, więc na razie ja ją zastąpię. 
-A na jak długo, jeśli można wiedzieć?-spytała się koleżanka.
-Myślę, że potrwa to około miesiąc dopóki nie znajdą zastępstwa.-odpowiedział, gdy ciągle patrzyliśmy się sobie w oczy. JADE OGARNIJ SIĘ. Słyszałam głos w głowie i spuściłam wzrok na podłogę. 
-No to zaczynamy lekcję. Zagrajcie mi to co teraz ćwiczycie.-Powiedział po czym każda z nas wzięła gitarę i zaczęłyśmy grać. Chłopak wstał i po kolei zaczął przyglądać się nam jak gramy i dawać drobne wskazówki. Minął dwie dziewczyny po czym dotarł do mnie.
-Nieźle. Możesz jeszcze spróbować tak..-powiedział po czym wziął moją dłoń i przesunął ją w stronę innych strun. Zdziwiło mnie, że nie puścił mojej dłoni tylko  ciągle ją trzymał. Rumieniec wdarł się na moją twarz ale nie przestawałam grać. Czułam jak gładzi kciukiem wierzch mojej dłoni. Uśmiechnął się i odszedł pomóc następnej dziewczynie. Obserwowałam jego ruchy, ale wobec niej nie zachowywał sie tak samo. Stał z daleka a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji... tylko znudzenie. Po godzinie lekcji zbierałyśmy się do domu. Jak zawsze wychodziłam z sali ostatnia bo nie mogłam znaleźć słuchawek i kluczy. 
-Umm. Dowidzenia...-nie wiedziałam jak się nazywa więc urwałam w połowie
-Bradley... mam na imię Bradley.-powiedział i podszedł do mnie. Wyciągnął śmiało rękę w moim kierunku, którą delikatnie ścisnęłam
-Ja jestem Jade.
-Miło mi cię poznać. yyy Idziesz może w kierunku centrum?
-Tak.
-Pozwól, że cię podwiozę.
-No nie wiem... nie chcę robić kłopotu.
-Żaden problem. To dla mnie przyjemność.-uśmiechnął się po czym wspólnie wyszliśmy na parking przed budynkiem. Otworzył mi drzwi do granatowego Mercedesa po czym chwilę później jechaliśmy już w kierunku mojego domu. Przez całą drogę bardzo dobrze nam się rozmawiało. Czułam jakbym go znała od dawna. Kilka razy poczułam jego rękę na moim kolanie, ale starałam się nie zwracać na to uwagi, chociaż jego ciepła, delikatna dłoń wcale mi nie przekazała. W końcu byliśmy już pod moim domem. 
-Dziękuję. Było miło.-powiedziałam cicho posyłając mu uśmiech. 
-Tak, mi również.-przeczesał ręką włosy i zbliżył się do mnie lekko.
-Mógłbym cię odwozić co tydzień.-zaśmiałam się razem z nim.
-No to, cześć.-Chciałam wyjść z samochodu, ale Bradley przybliżył się jeszcze bardziej i chciał mnie pocałować w policzek na pożegnanie. Owszem był czarujący i przystojny, ale odsunęłam głowę nie pozwalając mu mnie pocałować. Dostrzegłam nutę rozczarowania w jego oczach. Przez moment nawet było mi głupio. Wyszłam z samochodu zamykając za sobą drzwi. Odeszłam kilka kroków i widziałam jak samochód odjeżdża. 
Nie mogłam pozwolić mu na ten gest. Nie chciałam robić mu nadzieji, bo sama nie wiem czy coś by z tego wyszło. Nie wiedziałam teraz co czuję, ale wiedziałam co powinnam zrobić i co powinnam była zrobić od dłuższego czasu. Napisałam do Harrego, który pięć minut później był już pod moim domem. Widocznie był gdzieś w okolicy, że pojawił się tak szybko.
-Harry, chciałabym ci coś powiedzieć..-zaczęłam. Bardzo się stresowałam. Nie wiedziałam od czego zacząć, co powiedzieć. Wszystko mi się mieszało.-Harry, ja...-ciągnęłam. Nagle chłopak podniósł rękę i przyłożył mi palec do ust abym nic nie mówiła. Położył mi dłoń na policzku i musnął moje usta. Automatycznie oddałam pocałunek mocniej wbijając się w jego usta. Bo kilku chwilach bez tchu odsunęliśmy się od siebie. 
-Kocham cię-szepnął mi do ucha 
-Ja ciebie tez.-w tym momencie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. 

1 komentarz: