Leżałam w łóżku próbując zasnąć. Nic z tego. W mojej głowie ciągle krążyła jedna myśl HARRY. Pocałował mnie. Kocha mnie. Kocham go. Czy coś może być piękniejszego? Powinnam być najszczęśliwszą osobą na świecie... tak, powinnam, ale nie jestem. Nie wiem dlaczego, ale od rana czuję się jakoś dziwnie. Coś mnie dręczyło, ale sama nie byłam pewna co to jest. Odblokowałam telefon i zaraz po tym jak znalazłam słuchawki w moich uszach leciała już muzyka, która pomogła trochę moim myślom się wyciszyć. Po jakimś czasie odpłynęłam do krainy snu.
Stał tuż za mną. Czułam jego oddech na mojej szyi. Objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie tak, że jego krocze było dociśnięte do mnie. Odgarnął moje włosy i delikatnie musnął skórę mojej szyi. W końcu odwrócił mnie i stałam już przodem do niego zatapiając się w jego brązowych tęczówkach.
-Bradley... my nie powinniśmy..-jęknęłam ale w moim głosie nie można było dostrzec ani krzty pewności. To co ze mną robił po prostu doprowadzało mnie do szaleństwa... jego dotyk, uśmiech, głos.
-Harry się nie dowie.-szepnął
Nagle w pokoju rozległ się głośny dźwięk budzika. To był tylko sen. Obudziłam się cała spocona i roztrzęsiona. Co się ze mną dzieje? I dlaczego śni mi się Bradley? Dopiero co związałam się z Harrym a już miewam sny jak go zdradzam... Zajebiście. Nie mogłam przestać myśleć o Bradzie... od kiedy go pierwszy raz zobaczyłam, dotknął moją dłoń. Okłamywałam sama siebie, że nic do niego nie czuję ale najwyraźniej tak nie było. Ale wiedziałam, że kocham też Harrego. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Tak długo czekałam żeby między nami zaiskrzyło. Nie chcę teraz tego zniszczyć.
Ogarnęłam się i wyszłam do szkoły. Na zajęciach oczywiście spotkałam Harrego. Przywitał mnie pocałunkiem, który niepewnie odwzajemniłam. W klasie oczywiście wszyscy już wiedzieli, że jesteśmy razem, więc gdy się całowaliśmy dziewczyny tylko mruczały "Awww". To było nawet słodkie i w sumie poprawiło mój humor.
Cały tydzień bardzo szybko zleciał. Harry zachorował i pare dni go nie było w szkole, ale i tak ciągle byliśmy w kontakcie. Mimo tego tęskniłam za nim i pare razy go odwiedziłam. Wtedy leżeliśmy zwykle cały dzień w jego łóżku zajęci sobą i drobnymi pieszczotami. Najbardziej obawiałam się jednego... piątku i mojego kursu gry na gitarze. W głębi duszy modliłam się żeby moja wcześniejsza nauczycielka już wróciła z urlopu. Nie chciałam widzieć Brada.
Po piątkowych lekcjach udałam się na przystanek autobusowy. Był już raczej wieczór więc na przystanku poza mną nikogo nie było. Nagle na miejscu podjazdu dla autobusu pojawił się granatowy Mercedes. Próbowałam nie zwracać na to uwagi, ale kątem oka próbowałam dostrzec kierowcę pojazdu. "Przecież na świcie z milion osób ma taki samochód" myślałam... ale przeliczyłam sie. Z auta wysiadł nie kto inny jak Bradley. Starałam się zachować kamienną twarz i nie reagować. Brad podszedł bliżej i światło latarni już idealnie oświetlało jego piękną twarz.
-Hej Jade.
-O hej, nie poznałam cię.-skłamałam wymuszając uśmiech.
-Myślę, że jedziesz na kurs. Może pojedziemy razem?
-Ok, czemu nie.- na moje nieszczęście chwilę potem byliśmy już w drodze do "szkoły muzycznej". Chłopak starał się rozluźnić trochę atmosferę i opowiadał zabawne historie, które kiedyś mu się przydarzyły. Było naprawdę zabawnie. Całkowicie się rozluźniłam i poddałam jego urokowi. Rozmawiało nam się naprawdę ciekawie. Nagle znowu poczułam jego dłoń na moim kolanie, ale nawet nie próbowałam się jej pozbyć. Chwilę później byliśmy już na miejscu. Wysiadł przede mną z samochodu i otworzył mi drzwi. Od razu poczułam jak rumieniec wkrada się na moją twarz.
-Ślicznie się rumienisz.-zaśmiałam się lekko słysząc jego słowa, lecz on miał całkowicie poważną minę. Weszliśmy radem do sali i od razu spojrzenia dziewczyn padły na nas. Domyślam się co sobie musiały myśleć.
-Wiem, że Jade jest ładna ale nie musicie tak się patrzeć.-zaśmiał się, gdy ja prawie spaliłam się ze wstydu, lecz chwilę potem uśmiechnęłam się sama do siebie. On uważa, że jestem ładna.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz