I just need more happines #21

~ZAWIERA FRAGMENTY +18~

Siedzialam zaplakana cala noc. Nie zmrozylam oka ani na minute. Wciaz bylo mi cholernie smutno z powodu Bradleya. 
*Dryń dryń*
Budzik. Zajebiscie. Juz 7 rano. Naszczescie do szkoly mialam jeszcze sporo czasu ale itak nie mialam ochoty do niej isc. Nagle uslyszalam dzwonek do drzwi. Otworzylam i zatkalo mnie.
-Hej kochanie. To co, idziemy na spacer?-to byl Brad. A jego zachowanie bylo meeega dziwne. Zachowywal sie jakby nic sie nie stalo.
-Nigdzie z toba nie pojde psycholu!
-Co?! Jade, o co ci chodzi?
-Jak to, juz nie pamietasz jak mnie wczoraj potraktowales?!
-Co ty wygadujesz? Uspokoj sie, chodz.-pociagnal mnie za reke i zamknal za sobai drzwi. Usiedlismy na kanapie. 
-Jak mogles?!-wybuchlam placzem. Nagle zauwazylam jak wyraz jego twarzy diametralnie sie zmienia. Jakby nagle sobie cos uswiadomil. 
-Jade, daj mi wytlumaczyc. To nie bylem ja. Ja wczoraj zle sie czulem i nie poszlem z wami do kina. Tristan mial ci powiedziec. 
-Co?! Nie klam. Widzialam cie. Rozmawialismy i w ogole...
-Domyslam sie kto to byl... Tak mi przykro ze ci nie powiedzialem. Mam brata blizniaka.
-Omg! Jak mogles mi nie powiedziec?- w tej chwili sobie przypomnialam co robilismy z tym bratem... uprawialismy seks w kinie, gdy myslalam ze to Brad. Dramat. Nie moge powiedziec o tym Brdleyowi. To by go zalamalo. Ale to wciaz nie zmienia faktu ze jakis pojebany brat blizniak obserwowal mnie i potem podawal sie za mojego chlopaka.
-Jade. Odplynelas.-uslyszalam cichy glos Bradleya wyciagajacy mnie z rozmyslen.
-Tak bardzo cie przepraszam. Prosze wybacz mi. On jest chory psychicznie i dawno temu wyjechal. Myslalem ze nie wroci... Chcialem go wymazac z pamieci ale Matt wrocil. Jade, kochanie. Wiem ze spierdolilem sprawe ale wybacz mi blagam.-Bradley nalegal a ja oczywiscie pod wplywem jego uroku uleglam jak zaczarowana. Rece Bradleya bladzily po moim ciele pieszczac moja skore.
-Chodzmy na gore.-jeknal a ja skinelam glowa. Wstalismy z kanapy i zaczelismy sie dziko calowac. Wskoczylam na Brada i owinelam mu nogi wokol bioder. Chlopak ulokowal swoje dlonie na moich posladkach. Nasze krocza pocieraly sie powodujac nasze plytkie jeki. Bradley szedl ze mna na rekach po schodach ale napiecie bylo zbyt duze aby dojsc do sypialni. Brad polozyl mnie na schodach i  przywarl do mnie swoim cialem. Bardzo szybko nasze ubrania znajdowaly sie gdzies obok. Brad bawil sie moimi piersiami przygryzajac sutki. Sapalismy niemilosiernie mimo iz nie doszlo nawet do stosunku. Bradley nie przerywajac wczesniejszej czynnosci wsunal reke pod moje majtki. Potem poczulam jego palce w mojej pochwie. Wyjmowal je i zaraz znowu wkladal. Poruszal nimi bardzo szybko. Wilam sie z bolu i przyjemnosci. Poczulam fale ciepla zalewajaca moj organizm. Brad dokladnie o tym wiedzial po jego duzy penis za chwile penetrowal moje wnetrze. Jego zmyslowe ruchy spowodowaly ze znowu doszlam. Nasze ciala opadly na siebie. Powoli uspokajalismy nasze oddechy. Bradley zlaczyl nasze usta w namietnym pocalunku i powoli wyszedl ze mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz