Po spotkaniu z Harrym wrocilam do domu gdzie zastalam Bradleya. Czekal siedzac na moim lozku i prawdopodobnie przegladajac wpisy na twitterze. To bylo jedno z jego ulubionych zajec. Chociaz nie pisal za często lubil poprostu czytac tweety. Najprawdopodobniej moi rodzice go wpuscili.
-Czesc kochanie. Dlugo tu czekasz?- spytalam podchodzac do niego i zamykajac za soba drzwi od pokoju. Usmiechnal sie do mnie szeroko i pocalowal w policzek na przywitanie. Ah.
-Nie.-wychrypial tym swoim seksownym glosem powodujac ciarki na moim ciele.
-Chcialem z toba porozmawiac o tym naszym mieszkaniu razem... Widze ze cos jest nie tak. Ostatnio jestes troche taka nieobecna. Powiedz mi.
-Nie, to nie tak. Nic sie nie dzieje i bardzo sie ciesze ze bedziemy razem mieszkac.-odpowiedzialam szybko. Nie chcialam mu mowic ze glownymowodem moich rozmyslen byl Harry i to co mi ostatnio powiedział. "Zawsze bedziesz dla mnie kims wiecej". To zdanie ciagle krazylo w mojej glowie. Ale teraz musze sie skupic na moim chlopaku.
-To kiedy zaczynamy?-spytalam Brada
-Moze... teraz.-zasmial sie i wskazal reka na szafe. Skierowalam sie do noej i z ciekawosci otworzylam dzwiczki. Pusta.
-Przyjechalem tu troche wczesniej i przewiozlem juz kilka rzeczy. To co, jedziemy?-stalam jak oslupiala przygladajac sie mu. Zaskoczyl mnie tym tepem ale w pewnym sensie bylam zadowolona. Chwile pozniej jechalismy juz na miejsce. Naszego domu. To byl dom Bradleya ale itak cieszylam sie ze to wlasnie tam jedziemy. Ale cos przykulo moja uwage. Droga prowadzaca do domu Brada byla zupelnie inna niz ta ktora jechalismy.
-Jesteśmy. -Wysiadlismy z samochodu i bylismy przed nowoczesna willa.
-Ale tak w sumie to gdzie jestesmy?
-To teraz nasz dom. Dostalem go w spadku dawno temu. Stal pusty ale teraz juz nie będzie.
-Wow. Tu jest pieknie!- dom byl naprawde piekny i ogromny. Nie zdziwilabym sie gdyby sie okazalo ze jest w nim basen. Dom bardzo roznil sie od pozostalych na tym osiedlu. Tamte byly zwykle a ten poprostu idealny. Zawsze chcialam mieszkac w takim miejscu. Podeszlismy pod drzwi a Bradley wyjal klucz abysmy dostali sie do srodka. Chcialam juz przekroczyc prog ale Bradley zlapal mnie w talii i wzial na rece. Przeniosl mnie na ramionach przez prog jak panne mloda. Nie moglam przestac sie smac ale jednak to bylo mile. Brad oprowadzil mnie po domu i tak zlecialo troche czasu az zapadl zmrok. Siedzielismy na kanapie przed telewizorem ogladajac jakis film o dziwnych malpach.
-Poczekaj chwile. Zaraz przyjde.-Brad wstal i na jakis moment zniknal. Nastepnie przyszedl i pociagnal mnie za reke abym za nim szla.
-Yyy gdzie idziemy?
-Niespodzianka.-zasmial sie i chwile pozniej weszlismy do pomieszczenia. Bradley atal za mna a ja podziwialam pokuj... a wlasciwie to byla lazienka. Ogromna. Na srodku stala duza wanna a do okola byly porozrzucane platki roz.
-Twoj pierwszy dzien w nowym miejscu musi byc idealny.-szepnal mi do ucha i zaczal skladac mokre pocalunki na mojej szyi. Odwrocilam sie do niego przodem i wpilam w jego usta. Nasze jezyki walczyly ze soba. Pocalunek byl bardzo dziki. Zaraz potem nasze ubrania lezaly gdzieś na podlodze, a my zostalismy w samej bieliznie. Bradley zlapal mnie za biodra i posadzil na marmurowej umywalce. Szybkim ruchem zrzucil ze mnie stanik. Calowal moja szyje, dekold, brzuch i schodzil coraz nizej. Az dotarl do linii moich majtek. Przejechal palcem po ich materiale powodujac u mnie cichy jek. Zsunal moje majtki i rozszerzyl mi nogi. Od razu poczulam jego spragnione wargi pomiedzy nogami. Zataczal kolka swoim jezykiem na mojej pochwie i w krotce wszedl nim we mnie. Moje cale cialo drzalo na to doznanie. Wplotlam rece w jego wlosy i lekko pociagnelam za koncowki. Jeszcze pare minut i orgazm rozplynal sie po moim ciele. Bradley odsunal sie odemnie i znowu wpil sie w moje usta. Zeskoczylam z umywalki i weszlam do wanny, a Brad zaraz za mna. Wzielam stojacy obok plyn i rozsmarowalam go na ciele chlopaka. Wkrotce zrobil to samo. Rece Bradleya masowaly moje piersi. Polozylam mu dlon na karku i przysunelam do siebie laczac nasze usta. Nie moglam dłużej czekac. Pragnelam miec go w sobie. Teraz. Poglebilam pocalunek a moja reka zsunela sie na jego penisa pocierajac go. Brad sapal a ja kontynulowalam moje dzialania. Nagle poczulam jak jego 'przyjaciel' drzy. Bradley wiedzac co sie szykuje wszedl we mnie. Jeczelismy z rozkoszy wykrzykujac na wzajem swoje imiona. Bradley rekoma jeszcze bardziej rozkraczyl moje nogi kontynuujac mocniejsze wchodzeniewe mnie. Kilka mocnych pchniec i oboje doszlismy. Lezelismy wycieczeni usopkajajac swoje oddechy. Woda byla wszedzie. W wannie i poza nia, ale jutro bedziemy sie tym przejmowac. Wyszlismy z wanny i okryci recznikami poszlismy do sypialni, gdzie kontynuowalismy nasze zabawy.
-Czesc kochanie. Dlugo tu czekasz?- spytalam podchodzac do niego i zamykajac za soba drzwi od pokoju. Usmiechnal sie do mnie szeroko i pocalowal w policzek na przywitanie. Ah.
-Nie.-wychrypial tym swoim seksownym glosem powodujac ciarki na moim ciele.
-Chcialem z toba porozmawiac o tym naszym mieszkaniu razem... Widze ze cos jest nie tak. Ostatnio jestes troche taka nieobecna. Powiedz mi.
-Nie, to nie tak. Nic sie nie dzieje i bardzo sie ciesze ze bedziemy razem mieszkac.-odpowiedzialam szybko. Nie chcialam mu mowic ze glownymowodem moich rozmyslen byl Harry i to co mi ostatnio powiedział. "Zawsze bedziesz dla mnie kims wiecej". To zdanie ciagle krazylo w mojej glowie. Ale teraz musze sie skupic na moim chlopaku.
-To kiedy zaczynamy?-spytalam Brada
-Moze... teraz.-zasmial sie i wskazal reka na szafe. Skierowalam sie do noej i z ciekawosci otworzylam dzwiczki. Pusta.
-Przyjechalem tu troche wczesniej i przewiozlem juz kilka rzeczy. To co, jedziemy?-stalam jak oslupiala przygladajac sie mu. Zaskoczyl mnie tym tepem ale w pewnym sensie bylam zadowolona. Chwile pozniej jechalismy juz na miejsce. Naszego domu. To byl dom Bradleya ale itak cieszylam sie ze to wlasnie tam jedziemy. Ale cos przykulo moja uwage. Droga prowadzaca do domu Brada byla zupelnie inna niz ta ktora jechalismy.
-Jesteśmy. -Wysiadlismy z samochodu i bylismy przed nowoczesna willa.
-Ale tak w sumie to gdzie jestesmy?
-To teraz nasz dom. Dostalem go w spadku dawno temu. Stal pusty ale teraz juz nie będzie.
-Wow. Tu jest pieknie!- dom byl naprawde piekny i ogromny. Nie zdziwilabym sie gdyby sie okazalo ze jest w nim basen. Dom bardzo roznil sie od pozostalych na tym osiedlu. Tamte byly zwykle a ten poprostu idealny. Zawsze chcialam mieszkac w takim miejscu. Podeszlismy pod drzwi a Bradley wyjal klucz abysmy dostali sie do srodka. Chcialam juz przekroczyc prog ale Bradley zlapal mnie w talii i wzial na rece. Przeniosl mnie na ramionach przez prog jak panne mloda. Nie moglam przestac sie smac ale jednak to bylo mile. Brad oprowadzil mnie po domu i tak zlecialo troche czasu az zapadl zmrok. Siedzielismy na kanapie przed telewizorem ogladajac jakis film o dziwnych malpach.
-Poczekaj chwile. Zaraz przyjde.-Brad wstal i na jakis moment zniknal. Nastepnie przyszedl i pociagnal mnie za reke abym za nim szla.
-Yyy gdzie idziemy?
-Niespodzianka.-zasmial sie i chwile pozniej weszlismy do pomieszczenia. Bradley atal za mna a ja podziwialam pokuj... a wlasciwie to byla lazienka. Ogromna. Na srodku stala duza wanna a do okola byly porozrzucane platki roz.
-Twoj pierwszy dzien w nowym miejscu musi byc idealny.-szepnal mi do ucha i zaczal skladac mokre pocalunki na mojej szyi. Odwrocilam sie do niego przodem i wpilam w jego usta. Nasze jezyki walczyly ze soba. Pocalunek byl bardzo dziki. Zaraz potem nasze ubrania lezaly gdzieś na podlodze, a my zostalismy w samej bieliznie. Bradley zlapal mnie za biodra i posadzil na marmurowej umywalce. Szybkim ruchem zrzucil ze mnie stanik. Calowal moja szyje, dekold, brzuch i schodzil coraz nizej. Az dotarl do linii moich majtek. Przejechal palcem po ich materiale powodujac u mnie cichy jek. Zsunal moje majtki i rozszerzyl mi nogi. Od razu poczulam jego spragnione wargi pomiedzy nogami. Zataczal kolka swoim jezykiem na mojej pochwie i w krotce wszedl nim we mnie. Moje cale cialo drzalo na to doznanie. Wplotlam rece w jego wlosy i lekko pociagnelam za koncowki. Jeszcze pare minut i orgazm rozplynal sie po moim ciele. Bradley odsunal sie odemnie i znowu wpil sie w moje usta. Zeskoczylam z umywalki i weszlam do wanny, a Brad zaraz za mna. Wzielam stojacy obok plyn i rozsmarowalam go na ciele chlopaka. Wkrotce zrobil to samo. Rece Bradleya masowaly moje piersi. Polozylam mu dlon na karku i przysunelam do siebie laczac nasze usta. Nie moglam dłużej czekac. Pragnelam miec go w sobie. Teraz. Poglebilam pocalunek a moja reka zsunela sie na jego penisa pocierajac go. Brad sapal a ja kontynulowalam moje dzialania. Nagle poczulam jak jego 'przyjaciel' drzy. Bradley wiedzac co sie szykuje wszedl we mnie. Jeczelismy z rozkoszy wykrzykujac na wzajem swoje imiona. Bradley rekoma jeszcze bardziej rozkraczyl moje nogi kontynuujac mocniejsze wchodzeniewe mnie. Kilka mocnych pchniec i oboje doszlismy. Lezelismy wycieczeni usopkajajac swoje oddechy. Woda byla wszedzie. W wannie i poza nia, ale jutro bedziemy sie tym przejmowac. Wyszlismy z wanny i okryci recznikami poszlismy do sypialni, gdzie kontynuowalismy nasze zabawy.
Następnego dnia...
Obudzilam sie sama w wielkim łóżku. Na szafce lezala karteczka. "Musialem wyjsc. Wroce wieczorem. B." No to zostalam sama. Nie tracac czasu ubralam sie, zrobilam lekki makijaz i postanowilam przejsc sie po nowym osiedlu. Wyszlam z domu i zamknelam za soba drzwi. Dzien byl piekny. Swiecilo slonce i spiewaly ptaki. Brzmi banalnie ale tak bylo. Wlozylam sluchawki w uszy aluchajac moich kochanych The Vamps i szlam przed siebie. Okolica byla calkiem przyjemna. Mialam blisko do sklepu wiec postanowilam wejsc i kupic jakies jedzenie na sniadanie.
-A!-ktos na mnie wpadl. Poczulam bardzo mocny bol w plecach. Upadlam. Ten ktos wyciagnal do mnie reke i pomogl mi wsac. Unioslam wzrok do gory i zauwazylam HARREGO.
-Jade?! Co ty tu robisz?-Hazz byl rownie zdziwiony co ja.
-Umm przeprowadzilam sie.
-Serio? Ty wiesz ze ja tez sie przeprowadzilem. Mieszkam niedaleko.
-Na jakiej ulicy?
-Malinowej. A ty?
-Ymm nie wiem jeszcze. Ale moge ci pokazac.-zasmialam sie i wyszlismy ze sklepu. Spacerowalismy w drodze do domu i rozmawialismy. Czas bardzo milo lecial. Harry kilka razy "przez przypadek" otarl swoja dlon o moja. Udawalam ze tego nie widze. W koncu bylismy juz obok mojego nowego domu. Zwalnilam kroku.
-Mowilas ze idziemy do ciebie?-zasmial sie. O co chodzi?
-No tak, jestesmy pod moim domem.-prychnelam
-Serio? A tamten to moj dom.-wskazal reka na dom stojacy zaraz obok mojego. Dzielily nas jakies 3 metry. Nigdy bym nie przypuszczala ze Harry bedzie moim sasiadem. Wow.
-No to do zobaczenia.- pomachalam mu i skierowalam sie do mojego domu... mojego i Brada.
-Mam nadzieje.-odpowiedzial i odszedl. Modlilam sie w duchu zeby jeszcze nie wrocil do domu bo gdyby zobaczyl kto mnie odprowadza na pewno by sie wkurzyl. Weszlam do srodka a chlopaka nie bylo. Weszlam do sypialni i rzucilam torbe na lozko. Skierowalam sie do okna by je uchylic. Bylo tu dosc duszno. Pewnie po naszych nocnych przygodach. Otwierajac okno zobaczylam... Harrego. I to do tego tez otwieral okno. Dziwne. Nasze sypialniane okna naprawde byly blisko i bylo mozna zauwazyc kazdy szczegol w oknie sasiada. Harry pomachal mi i odszedl z pola widzenia. A co jesli Harry widzial co sie dzialo wczoraj w tej sypialni miedzy mna a Bradem?
Obudzilam sie sama w wielkim łóżku. Na szafce lezala karteczka. "Musialem wyjsc. Wroce wieczorem. B." No to zostalam sama. Nie tracac czasu ubralam sie, zrobilam lekki makijaz i postanowilam przejsc sie po nowym osiedlu. Wyszlam z domu i zamknelam za soba drzwi. Dzien byl piekny. Swiecilo slonce i spiewaly ptaki. Brzmi banalnie ale tak bylo. Wlozylam sluchawki w uszy aluchajac moich kochanych The Vamps i szlam przed siebie. Okolica byla calkiem przyjemna. Mialam blisko do sklepu wiec postanowilam wejsc i kupic jakies jedzenie na sniadanie.
-A!-ktos na mnie wpadl. Poczulam bardzo mocny bol w plecach. Upadlam. Ten ktos wyciagnal do mnie reke i pomogl mi wsac. Unioslam wzrok do gory i zauwazylam HARREGO.
-Jade?! Co ty tu robisz?-Hazz byl rownie zdziwiony co ja.
-Umm przeprowadzilam sie.
-Serio? Ty wiesz ze ja tez sie przeprowadzilem. Mieszkam niedaleko.
-Na jakiej ulicy?
-Malinowej. A ty?
-Ymm nie wiem jeszcze. Ale moge ci pokazac.-zasmialam sie i wyszlismy ze sklepu. Spacerowalismy w drodze do domu i rozmawialismy. Czas bardzo milo lecial. Harry kilka razy "przez przypadek" otarl swoja dlon o moja. Udawalam ze tego nie widze. W koncu bylismy juz obok mojego nowego domu. Zwalnilam kroku.
-Mowilas ze idziemy do ciebie?-zasmial sie. O co chodzi?
-No tak, jestesmy pod moim domem.-prychnelam
-Serio? A tamten to moj dom.-wskazal reka na dom stojacy zaraz obok mojego. Dzielily nas jakies 3 metry. Nigdy bym nie przypuszczala ze Harry bedzie moim sasiadem. Wow.
-No to do zobaczenia.- pomachalam mu i skierowalam sie do mojego domu... mojego i Brada.
-Mam nadzieje.-odpowiedzial i odszedl. Modlilam sie w duchu zeby jeszcze nie wrocil do domu bo gdyby zobaczyl kto mnie odprowadza na pewno by sie wkurzyl. Weszlam do srodka a chlopaka nie bylo. Weszlam do sypialni i rzucilam torbe na lozko. Skierowalam sie do okna by je uchylic. Bylo tu dosc duszno. Pewnie po naszych nocnych przygodach. Otwierajac okno zobaczylam... Harrego. I to do tego tez otwieral okno. Dziwne. Nasze sypialniane okna naprawde byly blisko i bylo mozna zauwazyc kazdy szczegol w oknie sasiada. Harry pomachal mi i odszedl z pola widzenia. A co jesli Harry widzial co sie dzialo wczoraj w tej sypialni miedzy mna a Bradem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz