Damn it #20

Po seansie wrocilismy wszyscy do domu... do domu Jamesa. Czulam sie tu bardzo nieswojo mimo iz bylam tu wiele razy. Wszystko przez to co dzialo sie na filmie... czyli reke Jamesa pocierajaca moje udo. Nagle dostalam sms od taty "Musze jeszcze zajechac na komisariat. Wroce pozniej". Szybko mu odpisalam i schowalam telefon do kieszeni. No tak, moj tata byl policjantem i czesto wychodzil pozno. Przez caly ten czas mialam wrazenie ze wzrok Jamesa ciagle bada moje cialo.
-Glowa mnie boli. Wracajmy.-szepnelam do Brada. Oczywiscie sklamalam, ale nie chcialam narazac sie na jakies dziwne sytuacje z Jamesem. Moze przesadzam ale nie chce byc znowu zgwalcona. Naraz wszystkie czarne mysli na mnie splynely i znowu mi sie wszystko przypomnialo. Niestety Bradley chyba nie uslyszal moich slow... w sumie byl po piwie.
-Prosze wracajmy.-powiedzialam juz nieco glosniej chwytajac go za dlon.
-Jak chcesz to sobie wracaj! Ja nie mam zamiaru!-krzyknal i mocno wyrwal swoja dlon z mojej. Dlaczego sie tak zachowywal?! Naszczescie chlopakow z nami nie bylo. Stanelam jak wryta obserwujac jego twarz.
-Glucha jestes?!-zapytal zirytowany
-Jak mozesz sie tak do mnie zwracać?! O co ci chodzi?
-Oh przestan. Naprawde tego nie widzisz? Mam juz dosc tego udawania. Chcialem sie zemscic na twoim ojcu, ktory rok temu wsadzil mojego kumpla za kraty. Myslisz ze Harry naprawde taki byl? Wstrzyknelem mu substancje ktora momentalnie przyspiesza porzadanie. Dlatego cie gwalcil.
-Co?! To nie mozliwe! Przestań!
-Niemozliwe? Pfff. A myslisz ze kiedy bylas w psychiatryku tak latwo by mnie przyjeli na pielegniarza? Mam tam znajomego ktory takze zalatwil mi ta substancje. I to ja rozmawialem z twoimi rodzicami zeby cie tam zamkneli. -teraz wszystko zaczelo sie jakos skladac. Wszystkie puzle tejj ukladanki nagle zaczely do siebie pasowac. Dlaczego to mi musza sie przydazac takie rzeczy.
-Jak mogles?!!!?-krzyknelam i splunelam mu w twarz. Wybieglam z budynku i bieglam zaplakana przed siebie. Nagle poczulam jak ktos mnie ciagnie za reke. Zatrzymalam sie i zauwazylam Jamesa.
-Oh Jade. Tak mi przykro. Brad zawsze byl dziwny.-podniosł reke i otarl mi lzy.
-Prosze, zostaw mnie w spokoju. Wiem jak na mnie patrzysz. -jeknelam
-Ale Jade... Ja cie kocham. I kochalem od kiedy zobaczylem cie pierwszy raz. Prosze daj mi szanse.
-Wybacz ale chce byc teraz sama... Musze ochlonac po tych wszystkich chorych "zwiazkach".-powiedzialam i jak najszybciej oddalilam sie od chlopaka. Nie mialam sily z nikim rozmawiac... tym bardziej o takich spawach. Biegnac przed siebie uslyszalam za plecami:
-Zawsze bede na ciebie czekac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz