Jak co dzień po zajęciach umówiłam się z Jade. Siedziałyśmy na murku niedaleko parku przyglądając się grupce chłopaków. Nic specjalnego. Nagle zauważyłam, że do tamtej grupki podjeżdża samochód... czarne sportowe Ferrari.
-Przejechała bym się takim.-szepnęłam do przyjaciółki.
-Nom, niezła fura.-zaśmiała się Jade. Starałam się dłużej nie gapić na auto, więc zabrałam się za jedzenie kanapki.
-PATRZY SIĘ NA CIEBIE-powiedziała bezgłośnie Jade. Z ciekawości zerknęłam w stronę chłopaków. Zauważyłam go. Chłopaka na którego wczoraj wpadłam. Stał oparty o boskie auto. Domyśliłam się, że to on musiał być kierowcą pojazdu. Nasze spojrzenia się spotkały. Szybko spuściłam wzrok i przeniosłam go na przyjaciółkę. Zaczęłam nerwowo bawić się palcami. Kątem oka zauważyłam, że blondyn z powrotem odwrócił się do znajomych. Uff.
-Kto to jest?-spytałam. Nieznajomy odwrócił się w moją stronę jakby usłyszał moje słowa. Chłopak dalej wbijał we mnie swoje przenikliwe spojrzenie, a ja udawałam że jest mi to obojętne.
-Mówiłaś, że podoba ci się tamten samochód...
-Tak, a co?
-Może będziesz miała okazję się przejechać.
-Jak to?
-Idzie tu.-szepnęła.
-Hej.- usłyszałam za plecami zachrypnięty głos. Wypuściłam gwałtownie powietrze z ust i otworzyłam oczy, które do tej pory zaciskałam powtarzając w duchu ,,błagam niech tu nie podchodzi".Odwróciłam się powoli w jego stronę wymuszając lekki uśmiech. Dziwnie się czułam widząc jak chłopak opiera się o murek i bezczelnie przypatruje mi się z przechyloną głową. Spojrzałam na niego lekko zmieszana, po czym przeniosłam wzrok na Jade, ignorując go.
-Chciałem się tylko zapytać czy twoja koleżanka nie zabrałaby się ze mną na przejażdżkę? -chłopak odezwał się do Jade. Spojrzałam na niego zdziwiona i przeniosłam przerażony wzrok na przyjaciółkę oczekując jakby pomocy, jednak ta tylko patrzyła to na mnie to na niego ze zdziwieniem.
-Umm...Nie sądzę żeby to był dobry pomysł.- Stwierdziłam cicho, posyłając blondynowi przepraszające spojrzenie. Kiedy moje oczy spotkały się z jego natychmiast spuściłam wzrok. Wpatrywał się we mnie z niezmienioną miną. Dalej bez emocji. Może z lekkim zaciekawieniem.
-Co?- Zapytała niemal oburzona Jade.- Przecież przed chwilą mówiłaś, że chętnie byś się takim przej...-Przerwała widząc ostre spojrzenie, którym ją obdarowałam. Po chwili jakby zrozumiała swój błąd i skrzywiła się lekko.
-No to zapraszam.-powiedział po czym wyciągnął do mnie rękę. Niepewnie chwyciłam jego dłoń i zeskoczyłam z murka. Idąc w stronę samochodu chłopak wyprzedził mnie i otworzył przede mną drzwi samochodu. Posłałam mu delikatny uśmiech po czym wsiadłam do auta.
Jechaliśmy w ciszy dość długi czas. Coraz bardziej żałowałam, że zgodziłam się z nim pojechać. Wcale go nie znałam. Nie wiedziałam nawet jak ma na imię. Nagle samochód się zatrzymał po czym chłopak opuścił go i otworzył mi drzwi. Poczułam jak moje policzki oblewa rumieniec, ale starałam się to ukryć. Rozejrzałam się do okoła badając okolicę. Byliśmy w lesie, a dokładniej na jakiejś polance. Staliśmy przez dłuższą chwilę w ciszy.
-Przejdziemy się?-zapytał cicho.
-Umm. Okej...-odpowiedziałam po czym zaczęliśmy isć. Po paru minutach zauważyłam mały drewniany dom. Blondyn najwidoczniej chciał mnie tu przyprowadzić. Wyjął klucze i otworzył drzwi zachęcając mnie do wejścia do środka.
-Może się czegoś napijesz?-spytał gdy oboje byliśmy już w środku.
-Nie, dziękuję. -robiło się coraz dziwniej. Usiadł na kanapie, a ja po chwili do niego dołączyłam. Znowu panowała cisza, ale tym razem chciałam ją przerwać.
-Jak masz na imię?- spytałam niepewnie, próbując wybadać jakiekolwiek emocje z jego twarzy.
-Justin...-odpowiedział patrząc mi się prosto w oczy.
-Dlaczego mnie tu przywiozłeś, Justin?
-Chciałem cię poznać.-nie wiedziałam co odpowiedzieć więc zdecydowałam, że nie będę więcej się odzywać. Walczyłam z myślami. Skoro chce mnie poznać to dlaczego się nie odzywa? Nie mogłam go rozszyfrować. Topiłam się tylko w jego miodowych oczach. Był taki idealny.
-Ja się kiedyś z tobą ożenię.- Stwierdził, przerywając mi w połowie myśli. Spojrzałam na niego zdziwiona. Po chwili wybuchnęłam śmiechem.
-Taaa.- prychnęłam z sarkazmem, na co uniósł brwi jakby nie widział w tym nic dziwnego. Bezpośredni to on był, to trzeba mu przyznać. Żadne z nas już się nie odezwało. W pewnym momencie Justin po prostu wstał i wyciągnął do mnie rękę. Złapałam ją bez namysłu a on pomógł mi się podnieść z kanapy.
-Odwiozę cię. Nie chcę żebyś miała przeze mnie kłopoty.-powiedział po czym po chwili byliśmy już w drodze powrotnej, która minęła nam dość szybko. Jechaliśmy oczywiście w ciszy. Nagle podjechaliśmy pod mój dom. Sekunda... skąd on wiedział gdzie mieszkam? Nieważne...
-Dziękuję za przejażdżkę.- powiedziałam posyłając mu lekki uśmiech i otwierając drzwi pojazdu, lecz gdy próbowałam to zdobić Justin złapał mnie za dłoń. Moje policzki na pewno od razu przybrały kolor czerwieni.
-Do zobaczenia Mer.-powiedział cicho powoli zbliżając swoją twarz do mojej i składając czuły pocałunek na moim policzku.
-Pa.-jęknęłam cicho uciekając wzrokiem na ziemię. Nie mam pojęcia, dlaczego jego obecność tak mnie onieśmielała. i wyszłam z samochodu. Otworzyłam furtkę i ostatni raz zerknęłam na odjeżdżające Ferrari.
Weszłam do domu i od razu zmęczona padłam na łóżko. Zerknęłam na zegarek. Było już po 21. Trochę nam się zeszło... Oh, a tak w ogóle to skąd on znał moje imię? Dziwne. Narzuciłam kołdrę na głowę, aż nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Leniwie wzięłam komórkę do ręki.
"WIADOMOŚĆ OD: Nieznany
Dobranoc shawty. J."
O kurde. Do tego jeszcze znał mój numer telefonu. Co jeszcze o mnie wiedział... i skąd? Coraz bardziej mnie to zastanawiało, ale postanowiłam dłużej o tym nie myśleć. Jakiś czas później zasnęłam.
CDN.
No i mamy drugi rozdział :)
Następny dodam jak będzią co najmniej 4 komentarze ;)
Proszę komentujcie bo nwm czy dalej pisać...
Bosko <3 Chce jeszcze ♥
OdpowiedzUsuńPisz szybko następny już dziś.! <3
OdpowiedzUsuńMasz już 3 komentarze <3
OdpowiedzUsuńO i już jest 4 więc pisz następny rozdział on ma być już dziś <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :*
OdpowiedzUsuńNiezle masz talent
OdpowiedzUsuń