rozdział zawiera fragmenty +18
MIESIĄC PÓŹNIEJ....
Wyszłam z tego wariatkowa i moi rodzice znów zaczęli traktować mnie poważnie. Oczywiście Bradley także zrezygnował z pracy w szpitalu bo "nic go już tam nie trzymało". Dzisiaj był zwykły zimowy dzień. Mimo iż nie było śniegu to itak za każdym razem gdy tylko wychodziłam na dwór trzęsłam się z zimna. Niestety... albo stety dzisiaj też musiałam wyjść. Byłam umówiona z Bradem i jego kolegami do kina. Niedawno weszła nowa część "Hobbita".
Szłam chodnikiem zbliżając się do kina. Z daleka widziałam już chłopaków. Tristan, James, Connor i oczywiście Bradley. Podeszłam do nich uśmiechając się. Chłopcy po kolei całowali mnie w policzek na przywitanie... oczywiście Brad pocałował mnie w usta i od razu poczułam jego ręce na moich pośladkach. Był napalony. Widziałam to w jego oczach. Ale dzisiaj nic z tego. Musimy trochę przystopować bo jeszcze zajdę w ciążę, a tego nie chcę. Weszliśmy do kina i zajęliśmy miejsca. Siedziałam pomiędzy Jamesem a Bradem. Film się zaczął. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim udzie. --Bradley uspokój się.-szepnęłam.
-No co? Przecież nic nie robię.-odparł... i rzeczywiście tak było. Rozejrzałam się i zobaczyłam do kogo należała ta dłoń. James?! Ale dlaczego... jak to... to było dziwne. Odsunęłam się od niego i starałam skupić na filmie. Nagle zauważyłam że Bradley ciągle zerka na mnie, ale starałam się to ignorować. W sumie to nic mi to nie przeszkadzało. Chwilę później położył mi rękę na plecach i zaczął nią zmysłowo pocierać. "Boże, sami napaleńcy chodzą po tym świecie" zaśmiałam się sama do siebie.
- Jade.. - skierował usta do mojego ucha
- Kochaj się ze mną - szepnął, składając maleńkie pocałunki.
- Słucham? - spytałam cicho nie mogąc uwierzyć w to co właśnie usłyszałam. Mój oddech przyspieszył.
Mruknął, zjeżdżając pocałunkami do mojej szyi. Bradley odchylił kawałek mojego swetra i zaczłą ssać skórę na obojczyku, przez co jęknęłam cicho.
- Nie możemy, nie tutaj - wyszeptałam
- Wiem, że tego chcesz - odparł oplatając rękami moje ciało.-Pozatym jest ciemno a my jesteśmy na końcu sali.
- Brad, proszę cię... - próbowałam, chociaż w moim głosie nie było słychać ani szczypty zdecydowania. Pociągnął mnie za rękę i byliśmy już sami w ostatnim rzędzie. Zmiażdżył moje usta w namiętnym pocałunku. Polizał moją dolną wargę prosząc o dostęp, który mu dałam. Nie mogłam się mu oprzeć. Jego urokowi, jego rozchylonym wargom. Usiadł na fotelu i pociągnął mnie za nogi sprawiając że na nim usiadłam. Ułożył nas delikatnie na siedzeniu nie przerywając pieszczoty. Jego ręce znalazły się pod moim swetrem powodując dreszcze na mojej delikatnej. Czułam jak się uśmiecha przez pocałunek. Dopiął swego... jak zawsze.
- Chłopaki są niedaleko - wysapałam kiedy oderwaliśmy się od siebie. - Usłyszą.
-Chyba nie chcesz przerywać w takim momencie.
Podwinął mój sweter i zaczął lizać mój brzuch od pępka w górę. Wplotła dłonie w moje włosy ciągnąc lekko za końcówki. Ciągle siedziałam na nim okrakiem. Nie trzeba było wiele czasu aż wszystkie nasze ubrania wylądowały gdzieś na stercie, a my ocieraliśmy się o siebie dając wstęp do ostrzejszego przedstawienia. Uniósł moje biodra do góry i opuścił nagle wchodząc we mnie. Ujeżdżałam go coraz mocniej. Słyszałam jak dyszy. Ciągle przyspieszałam i skakałam na nim z całej siły. Moje paznokcie wbijały się w plecy Bradleya. Pewnie na nazajutrz będzie miał niezłe blizny, ale w tym momencie nie obchodziło mnie to. Jeszcze kilka pchnięć i poczułam jak jego penis drży w mojej pochwie a moje wnętrze wypełnia się ciepłym płynem. Nasze soki mieszały się ze sobą. Oboje dostaliśmy wielkiego orgazmu. Bradley ciągle masował moje ciało a ja tylko zdyszana opadłam na jego klatkę piersiową.
- Jesteś taka gorąca - wysapał masując moje piersi.
- Nie wierzę, że zrobiliśmy to w takim miejscu - powiedziałam.
-Jeszcze mamy pare miejsc do zaliczenia.-zaśmiał się, a ja nie chciałam nawet myśleć co mu chodzi po głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz