Już wszystko wracało do normy. Brad był bezpieczny i ja też. Mogliśmy się cieszyć zwykłą rzeczywistością. Spokój. Słowo, które cieszy mnie tak bardzo. Pierwszy raz w życiu cieszyłam się, że poszłam do szkoły. Na korytarzu mijając Bradleya wymieniałam z nim pożądliwe spojrzenia a po zajęciach spotykaliśmy się w domu ciesząc się sobą i dużo się kochając. Kilka razy nawet rodzice pukali do drzwi od mojego pokoju, gdyż słyszeli 'dziwne' dźwięki. Oczywiście zamykałam drzwi na klucz i udawałam, że nic takiego nie miało nigdy miejsca. Bradley zostawał ze mną całą noc i wychodził rano przed wschodem słońca. Ehh takie życie o którym zawsze marzyłam. Ale wiedziałam też że muszę stawić czemuś czoła... a właściwie komuś. Harry. Gdy dowiedziałam się, że to nie jego chora, zboczona podświadomość kazała mu mnie zgwałcić lecz jakaś substancja wstrzyknięta do jego organizmu przez Matta zdecydowałam że też powiem mu o tym. Zasługiwał na to. Harry zawsze był tym spokojnym, lojalnym chłopakiem który zawsze traktował mnie dobrze bez względu na sytuacje. Miałam niewielu przyjaciół. Kiedyś właściwie mogłam w pełni zaufać tylko Harremu i Mer. Ostatnio itak wszystko się zmieniło. Poświęcam więcej czasu mojemu Bradleyowi. Jutro pójde do Harrego... a tymczasem. Leżeliśmy z Bradleyem przykryci kołdrą. Chłopak gładził swoją ręką moje nagie plecy. Leżeliśmy w ciszy wsłuchując sie w swoje oddechy.
-O czym myślisz?-spytał nagle
-Ja... ummm. o niczym...
-Odpłynęłaś.-zaśmiał się lekko
-Tak sobie tylko myślałam... o wszystkim i o niczym.
-Jade, możemy porozmawiać?-spytał. Próbowałam wyczytać jakiekolwiek emocje z jego twarzy ale na marne. Skinęłam głową przyglądając się jego boskiej twarzy.
-Myślałaś może o tym co będzie z nami... No wiesz, w dalszej przyszłości? Może byśmy zamieszkali razem? Przynajmniej na jakiś czas.- Czy on właśnie zaproponował mi wspólne życie? Usmiechnęłam się najszerzej jak umiałam i wpadłam w jego ramiona.
-Tak!-krzyknęłam podekscytowana. Wtuleni w siebie odpłynęliśmy w krainy snu.
Następnego dnia...
Napisałam do Harrego z prośbą o spotkanie. Zgodził się ale nie chętnie. Nie dziwie mu się. Było mu przykro i wstyd za to co mi zrobił. Poszłam na miejsce spotkania. Była to mała kawiarenka ale dla nas szczególnie ważna. Tam odbyła się pierwsza nasza 'oficjalna' randka. Otworzyłam drzwi i od razu zobaczyłam go siedzącego przy stoliku. Gdy mnie zobaczył od razu widziałam zdenerwowanie w jego oczach. Dosiadłam się do niego i zamówiliśmy po kawie. Po drętwej gadce w stylu "co u ciebie" opowiedziałam mu wszystko. Harry był mega zdziwiony i przerażony. Po woli doszło to do niego.
-Więc teraz między nami okej?-spytał niepewnie.
-Tak-uśmiechnęłam się i złapałam go za dłoń. Zaczerwienił się lekko i zaczął gładzić swoim kciukiem wierzch mojej dłoni. Powoli przyzwyczajałam się do jego dotyku. W pewnej chwili zdałam sobie sprawę, że troche mi tego brakowało.
-Nigdy nie chcę tracić w tobie przyjaciela.-powiedziałam. Twarz Stylesa posmutniała. Najwidoczniej Harry wciąz na coś liczy.
-Pamiętaj że zawsze będziesz dla mnie kimś więcej-szepnął niemal niesłyszalnie.
CDN.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
lovr it !
OdpowiedzUsuń