Christmas edition #13

Święta juz niedlugo. Ahh juz czuje ta atmosfere. Rodzice dali mi juz perfumy jako prezent. Wole dostawac przeenty wczesniej, ale podobno maja dla mnie jeszcze jakos niespodzianke. Nie wiem o co chodzi. Niestest Bradley wyjezdza do Kanady do rodziny wiec swieta spedzimy oddzielnie. Po lekcjach wybralam sie na drobne zakupy. Kupilam sobie sweterek i jeansy. Nie bylo to nic specjalnego ale poprawilo mi nastroj. Wrocilam do domu i zastalam tate dzwigsjacego calkiem spora choinke po schodach. Szkoda ze sztuczna ale jak ma sie psa i mlodszego brata trzeba uwazac na kolki. Mimo jej sztucznosci w domu itak bylo czuc zapach lasu jakby zostala niedawno scieta. Rozdzice musieli wyjsc z bratem na spacer wiec zostalam sama. Od razu wzielam bombki i inne pierdoly i choinka byla gotowa. Przystroilam jeszcze swoj pokuj, a w myslach nucilam sobie "Last Christmas I gave you my heart...". Jednym slowem porwala mnie magia swiat. 
PARE DNI POZNIEJ...
Tak, to juz dzisiaj . Wigilia. Mama zaczela przyzadzac jedzenie a tata gdzies wyszedl. Ciekawa jestem co bylo takiego waznego? Niewazne. Przebraldm sie i wyszlam pomoc mamie. Nakrywalam do stolu az nagle uslyszalam jak ktos wchodzi. To byl tata, ale nie byl sam. Omg. Moje oczy prawie nie wyskoczyly z orbit, a talerz ktory wlasnie trzymalam z trzadkiem spadl na podloge. Nie wiedzidlam czy sie cieszyc czy smucic.
-Hej Jade.-powiedzial chlopak stojacy za tata.
-Harry?!-nie wierzylam wlasnym oczom. Tak bardzo za nim tesknilam. Wygladal inaczej. Byl nieco... wychudzony i przygaszony. Terapia robi swoje.
-Razem z mama uznslismy ze skoro z Harrym juz dobrze to zaprosilismy go na swieta. Nie masz nic przeciwko prawda?-spytal tata a ja w odpowiedzi tylko pokrecilsm glowa i lekko sie usmiechnelam. Rodzice weszli do pokoju a ja zostalsm sam na sam z Harrym w przedpokoju. Widzialam zmieszanie na jego twarzy. Sam nie wiedzial czy ma wyjsc czy udawac ze wszystko ok... to tak jak ja. 
-Moze zdejmiesz kurtke? Jest dosc cieplo.-odezwalam sie wreszcie.
-Ymm okej.-powiedzial i zdjal kurtke ktora od razu wzielam i odwiesilam na wieszak. Momentalnie poczulam zapach jego slodkich perfum. Za tym tez tesknilam. Oboje weszlismy do salonu i usiedlismy przy stole. Bylo troche dretwo. Psnowala cisza, lecz rodzice postanowili troche rozluznic atmosfere.
-Wiec Jade.. Jak tam w szkole?-spytala sie mama
-Dobrze.-odpowiedzialam szybko
-A u ciebie jak tam Harry?-tym razem tata zwrocil sie do siedzacego cicho chlopaka.
-Ymm dopiero wracam za 2 tygodnie do szkoly ale jest okej.-odpowiedzial po chwili namyslu. I znowu minal jakis kwadrans w ciszy. Nagle Harry szybko wstal od stolu i powiedxial nieco podniesionym glosem:
-Przepraszam ale ja tak dluzej nie wytrzymam.-szybkim krokiem wyszedl zabierajac se soba kurtke. Pobieglam za nim.
-Harry poczekaj!-krzyknelam za nim na schodach. Chlopak szybko odwrocil sie w moja strone i zatrzymal sie. 
-Wejdz. Porozmawiamy.-powiedzialam juz nieco spokojniej. Harry podszedl blizej i skinal glowa w gescie poddania sie. Weszlismy do domu i zamknelismy sie w moim pokoju. Usiedlismy na lozku. 
-Siedzimy zupelnie tak jak wtedy gdy przyszedlem sie  z toba pozegnac. Ale nic juz nie jest takie samo.- powiedzial z rozczarowaniem Harry. 
-Jade nie chce ci sprawiac wiecej przykrosci. Nie chce zebys przeze mnie czula sie zle. Pozwol mi odejsc i nigdy wiecej nie zrobic ci krzywdy.-mowiac to wstal a pojedyncza lza splynela po jego policzku. Chcial wyjsc ale zlapalam go za dlon i tym samym sprawilam ze z powrotem usiadl obok mnie. Po tym jak uronil ta lze wiedzialam ze jego intencje byly szczere.
-Harry to juz nie ma znaczenia... To przeszlosc. Trzeba o tym zapomniec i ruszyc dalej.
-Nie mow tak. Ja nie moge przestac o tym myslec! Nie moge dopuscic do siebie mysli ze zrobilem cos takiego. To jest jak jakis pieprzony sen. Najpierw bylem z toba, kochalas mnie a po przebudzeniu brzydze sie soba i boje sie spojrzec ci w oczy. Tak bardzo cie kocham. Jade, uwierz mi. To nie bylem ja. Nie wiem co sie stalo. Niepamietam ani sekundy z tych paru miesiecy.
-Wierze ci. Naprawde. Prosze cie nie smuc sie. Nic mnie nie moze juz bardziej zranic niz widok zdolowanego ciebie.-powidzialam i wzielam jego twarz w dlonie, jednak chlopak nawet nie spojrzal na mnie.- Harry prosze spojrz na mnie.-dodalam po czym Harry podniosl swoj wzrok na wysokosci mojego. Nasze spojrzenia po tak dlugim czasie sie spotkaly. Wzrok Harrego nie byl taki sam jak tamtego goscia z lasu ktory mi zrobil krzywde. Teraz juz wiedzialam. Moj Harry wrocil.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz