2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ...
Jakoś radzę sobie bez Harrego. Brakuje mi go, ale Bradley ciągle mnie wspiera. Przychodzi do mnie, wozi mnie do szkoły i bardzo sie troszczy. Jest taki słodki. Dzisiaj jestem z nim omówiona na wieczór filmowy a w roli głównej The Ring. Idę do niego i myślę że zostanę na noc, ale to raczej nie problem bo Brad ma dwie sypialnie, czyli będę miała gdzie spać. Poszłam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim ciele relaksując mnie. Wzięłam ulubiony truskawkowy szampon i umyłam nim włosy. Po około 15 minutach wyszłam. Zrobiłam codzienny makijaż i ubrałam sie w jakieś ciuchy. Byłam gotowa do wyjścia. Miałam być u Bradleya około 19, wiec już było ciemno. Szlam słuchając muzyki. Chwile później w moich słuchawkach zaczęła lecieć ulubiona piosenka Harrego.
"Don't let me
Don't let me go
'Couse I'm tried of feeling alone
Don't let me
Don't let me go
'Couse I'm tried of sleeping alone".
Zatęskniłam za nim. Ciekawe co teraz robi? Czy jest mu dobrze w tej Holandii? Nie odzywał sie cały miesiąc. Może już o mnie zapomniał... trudno. "Nie będę płakać. Nie będę płakać." powtarzałam sobie w myślach i to mi pomogło. Pare minut później byłam już u Bradleya.
-Hej skarbie.-przywitał mnie szerokim uśmiechem i pocałował mnie w kącik ust.
-Hej.-uśmiechnęłam sie i weszłam do domu. Zdjęłam kurtkę i włożyłam ją jak zawsze do szafy. Byłam u niego już sporo razy i czułam sie tu jak w domu.
-Napijesz sie czegoś?
-Nie, dzięki. Może potem.-uśmiechnęłam sie i puściłam mu oczko. Usiadł na kanapie a zaraz potem i ja usiadłam obok niego.
-Gotowa na film?-zaśmiał sie. Doskonale wiedział, że nie lobię horrorów a szczególnie tego, więc dlatego go wybrał.
-Taaa, jasne.- film sie zaczął. Pierwsze około 30 minut było strasznie nudne. Oparłam głowę o ramie chłopaka i okładałam dalej. Nagle pojawiła sie główna postać. Wzięłam leżącą obok poduszkę i zaczęłam sie nerwowo ja ściskać.
-Kochanie jak chcesz sie do czegoś poprzytulać to masz mnie.-zaśmiał sie widząc moje działania.
-Bardzo śmieszne.-odparłam sarkastycznie i wróciłam do oglądania filmu. Niestety znowu zaczęły się "krwawe sceny" i już prosiłam Bradleya żeby przełączyć na coś innego. Chwile później siedzieliśmy już w spokoju oglądając jakąś komedię romantyczną. Było pełno śmiechu. Film był naprawdę dobry. Nagle głowni bohaterowie polecieli w ślinę. No tak scena łóżkowa. Zauważyłam, że Brad patrzy się na mnie i delikatnie przysuwa w moja stronę. Udawałam, że tego nie widzę. Czułam jak moje policzki stają się czerwone. Bradley podniósł rękę i odgarnął mi włosy. Spojrzałam na niego i po chwili musnął moje usta. Od razu oddalam pocałunek, co go chyba lekko zdziwiło. Bradley objął mnie w talii i delikatnie masował moje plecy przez materiał bluzki. Wsunęłam palce w jego włosy delikatnie ciągnąc za końcówki. Poczułam jak językiem przejeżdża po mojej wardze prosząc o dostęp, który mu oczywiście dałam. Nie byłam pewna czy dobrze robię brnąć w to dalej, bo znałam go dość krótko, ale to co ze mną robił doprowadzało mnie do szaleństwa. Nasze języki toczyły walkę o dominacje. Po chwili oderwaliśmy sie od siebie z powodu braku tlenu.
-Chodźmy na górę.-wysapał mi do ucha lekko przygryzając jego płatek i pociągnął mnie za rękę. Wstałam i posłusznie szłam za nim... a właściwie biegłam. Szybo wpadliśmy do jego sypialni sapiąc. Brad zamknął za nami drzwi i przycisnął mnie do nich swoim ciałem całując moją szyję. Mogę się jedynie domyślać jak będzie ona wyglądać jutro, czyli cała w malinkach. Chłopak wsunął mi ręce pod bluzkę i szybkim ruchem pozbawił mnie jej rzucając ją gdzieś na podłogę. Nie pozostałam mu dłużna i również zdjęłam jego czarny t-thirt. Jeszcze chwila i oboje byliśmy już w samej bieliźnie. Bradley wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Było ono dość małe, tak że dwie osoby nie zmieściły by się na nim, ale w przypadku nas nie leżeliśmy obok siebie tylko na sobie. Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy o tym myślałam. Usta chłopaka znowu znalazły się na moich. Ciągle wodził swoimi dłońmi po całym moim ciele. Chciałam go jeszcze bliżej. Oplotłam nogami jego biodra i przyciągnęłam bliżej siebie. Zsunął moją bieliznę i odrzucił gdzieś gdzie znajdowała się reszta naszych ubrań. Zdjęłam jego bokserki i od razu poczułam go całego w sobie. Jęknęłam z bólu ale i z przyjemności jaką mi dawał swoimi ruchami. Nie trwało to długo i oboje doszliśmy. W powietrzu było czuć zapach miłości. Jego głowa leżała na moim ramieniu tak, że sapał mi do ucha ze zmęczenia. Sięgnęłam ręką i okryłam nasze nagie ciała kołdrą.
-Byłaś cudowna kochanie. Dziękuję.-szepnął powodując u mnie uśmiech. Pocałowałam go w odpowiedzi. Leżeliśmy tak, wtuleni w siebie, aż usłyszałam ciche pochrapywanie. Bradley usnął, więc ja też postanowiłam trochę się zdrzemnąć...
Rano obudził mnie dźwięk mojego budzika. No tak... szkoła. Byłam sama. Brada nie było przy mnie. Usłyszałam dźwięk wody dochodzącej z łazienki. Bierze prysznic. Ja też powinnam, ale nie miałam na to czasu. Nie lubię się spóźniać. Pospiesznie się ubrałam i czekałam aż Bradley wyjdzie bo chciałam się jeszcze pożegnać. Niestety kąpał się dość długo, więc napisałam mu karteczkę i wyszłam.
Bradley mieszkał dość blisko mojego liceum, więc po około 10 minutach już byłam na miejscu. Zajęcia mijały jak co dzień, ale wcale nie mogłam się na nich skupić. Ciągle myślałam tylko o tym co się wydarzyło wczorajszej nocy. Na pewno tego nie żałowałam. Było cudownie. To była chyba najlepsza noc w moim życiu. Myślę, że w końcu wszystko zaczęło się układać... dzięki Bradleyowi. Dzisiaj był dobry dzień i muszę go wykorzystać.
Kilka lekcji minęło, aż w końcu czekał mnie WOS. Przedmiot, którego najbardziej nie lubię. Jako jedyny mam z niego złe oceny.
-Byłaś cudowna kochanie. Dziękuję.-szepnął powodując u mnie uśmiech. Pocałowałam go w odpowiedzi. Leżeliśmy tak, wtuleni w siebie, aż usłyszałam ciche pochrapywanie. Bradley usnął, więc ja też postanowiłam trochę się zdrzemnąć...
Rano obudził mnie dźwięk mojego budzika. No tak... szkoła. Byłam sama. Brada nie było przy mnie. Usłyszałam dźwięk wody dochodzącej z łazienki. Bierze prysznic. Ja też powinnam, ale nie miałam na to czasu. Nie lubię się spóźniać. Pospiesznie się ubrałam i czekałam aż Bradley wyjdzie bo chciałam się jeszcze pożegnać. Niestety kąpał się dość długo, więc napisałam mu karteczkę i wyszłam.
Bradley mieszkał dość blisko mojego liceum, więc po około 10 minutach już byłam na miejscu. Zajęcia mijały jak co dzień, ale wcale nie mogłam się na nich skupić. Ciągle myślałam tylko o tym co się wydarzyło wczorajszej nocy. Na pewno tego nie żałowałam. Było cudownie. To była chyba najlepsza noc w moim życiu. Myślę, że w końcu wszystko zaczęło się układać... dzięki Bradleyowi. Dzisiaj był dobry dzień i muszę go wykorzystać.
Kilka lekcji minęło, aż w końcu czekał mnie WOS. Przedmiot, którego najbardziej nie lubię. Jako jedyny mam z niego złe oceny.
-Dzień dobry, usiądźcie. Dzisiaj jako pierwsze chciała bym wam przedstawić szanse na poprawę ocen.- coś dla mni. Słuchałam z zaciekawieniem i notowałam każde słowo nauczycielki. A ta "szansa na poprawę ocen" to właściwie był projekt. Dotyczył on wzrostu liczebności przestępstw i ogólnie o karach za nie. Moja pierwsza myślą było wiezienie. Wpadł mi do głowy pomysł na zrobienie tego projektu w formie wywiadu. Wywiadu ze skazańcem. Tak sie składa ze mój tata ma znajomości w takim jednym wiezieniu. Było to wiezienie z którego się nie wychodzi po odsiedzeniu wyroku. To była tak zwana cela śmierci. Po powrocie do domu tata niechętnie zgodził sie na moja propozycje i umówił mnie na "wizytacje" w wiezieniu. Znajdowało się ono na obrzeżach miasta, czyli około 20 minut jazdy autobusem. Gdy byłam już w środku przywitał mnie kolega taty i oprowadził krótko po więzieniu. Zeszliśmy jakieś dwa pietra niżej i byliśmy w drodze do cel skazańców.
-Pamiętaj abyś nie zwracała uwagi na ich komentarze czy zaczepki. Najważniejsze jest to, że oni myślą tylko o jednym O UCIECZCE-podkreślił te słowa i zciszył nieco głos.
-Nie daj sie nabrać na ich tanie sztuczki.-dodał. Jestem już dorosła i wiem takie rzeczy. Nie wiem czemu ten koleś tak dramatyzuje. Przytakiwałam posłusznie głową, ale nawet nie słuchałam co do mnie mówi. Zależało mi tylko żeby zaliczyć ten projekt na dobra ocenę. W końcu ochroniarz otworzył mi żelazne drzwi i byłam już na korytarzu gdzie znajdowały sie cele. Słychać było głośne rozmowy i śmiechy więźniów, lecz gdy drzwi się zamknęły nagle zapanowała cisza. Wszyscy sie we mnie wgapiali. No tak zapomniałam... miałam na sobie skąpe spodenki, koturny i bluzkę na ramiączka. Mój strój idealnie podkreślał kształty mojego ciała. Ale było lato i straszny upal wiec nie było opcji żeby ubrać sie inaczej. Więźniowie gwizdali i rzucali jakieś głupie teksty w moja stronę typu "hej laska podejdź bliżej to sie zabawimy". Speszyłam się nieco i stałam bez ruchu w miejscu zastanawiając sie co robić dalej. Nagle usłyszałam chrypki głos jednego więźnia.
-Zamknijcie sie. Dajcie jej spokój. - krzyknął do pozostałych i jakby zaczarowani wrócili do swoich codziennych zajęć. Już wiedziałam z kim chce zrobić ten wywiad. Podeszłam bliżej celi chłopaka który jakoś wybawił mnie z opresji. Jego cela była na samym końcu korytarza. Rozejrzałam sie lekko i podeszłam bliżej. Nie mogłam zobaczyć jego twarzy, gdyż stal tyłem do mnie. Chrząknęłam próbując zwrócić jego uwagę, ale na marne. Chłopak nie odwrócił się. Widziałam od tylu, że był brunetem. Miał raczej dłuższe włosy i był ubrany w granatowy strój więzienny. Tylko tyle zdołałam odgadnąć, gdyż miał zasłonięte okno jakaś tkanina i przez to jako jedyna jego cela była prawie w ciemności.
-Dzień dobry. Nazywam sie Jade. Chciałam ci podziękować, że stanąłeś w mojej obronie.-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć Jade. Nie ma sprawy.-powiedział. Wydawało mi się, że już gdzieś słyszałam ten głos, ale pewnie musiało mi sie pomylić. Było tu dość głośno gdyż pozostali więźniowie grali w swoich celach w karty i krzyczeli na siebie nawzajem. Tylko on jeden był raczej spokojny. Wydawał sie normalny. Zaczęłam się zastanawiać co robi w takim miejscu ktoś taki jak on.
-Mogła bym zadać Panu kilka pytań? Robię referat.-spytałam już nieco pewniej. Postanowiłam, że nie będę zwracać się do niego na "ty" bo w końcu nie wiem ile ma lat. Miałam nadzieje, że sie zgodzi bo inaczej nici z dobrej oceny.
-Nie jestem pewny czy jest o co pytać-odpowiedział siedząc ciągle tyłem do mnie. Wydawał sie być przygnębiony i nie dziwie sie mu. Pewnie zostało mu niewiele czasu. Sad zwykle daje tylko około miesiąc czasu na wykonanie wyroku śmierci.
-Na pewno jest. Może mógł by Pan odwrócić się do mnie.-spytałam jak najmilej byle tylko sprawić żeby sie odwrócił. Już trochę mnie to irytowało, że ktoś mówi coś do mnie z taką zniewagą. Choć moze to był wstyd? Nagle więzień wstał i odsunął krzesło na którym siedział na bok. Chciał się odwrócić, ale wciąż jakaś siła broniła go przed tym.
-Obiecaj, że mimo iż mnie zobaczysz zostaniesz i mnie wysłuchasz.-powiedział. Nie ukrywam ze zdziwiła mnie jego wypowiedz. W pierwszej chwili pomyślałam, że może ma jakieś blizny na twarzy czy coś i dlatego tak bardzo wstydzi sie swojego wyglądu, ale po dłuższym zastanowieniu pomyślałam, że to dość głupie.
-Obiecuje.-odpowiedziałam i obserwowałam jego ruchy. Powoli odwrócił się w moja stronę, a ja mimo ciemności dostrzegłam jego twarz. Nie! To nie może być prawda! Czułam jak moje oczy zalewają się łzami.
-O MÓJ BOŻE! Harry co ty tu robisz?!
CDN.
Wiec mamy dłłłługi rozdział ;) Trochę się namęczyłam go pisząc ale mam nadzieję, że się podoba <3
BTW sorki za błędy ale nie pisałam na kompie :/
BTW sorki za błędy ale nie pisałam na kompie :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz