Jesteśmy w lesie. Czułam się okropnie. Bez silna i skrzywdzona leżałam na wilgotnej i brudnej ziemi. Zimny wiatr zmagał moją nagą skórę. Płakałam. Chciałam umrzeć. Stał nade mną z opuszczonymi do kostek spodniami. Myślałam, że to piekło się w końcu skończy ale myliłam się. Szybkim ruchem pociągnął mnie za nadgarstki do góry. Stałam z nim twarzą w twarz ale nie miałam siły nawet na niego spojrzeć. Brzydziłam się nim. Podniósł moją nogę i usadowił ją sobie na przedramieniu. Nie miałam nawet siły protestować. Ciągle tylko łkałam. Znowu we mnie wszedł. Pisnęłam z bólu. Posuwał mnie bardzo mocno i szybko. Po jakimś czasie poczułam, że dochodzi a jego ciepłe nasienie wypełnia moje ciało od środka. Puścił mnie i założył spodnie. Ja tym samym szybko chwyciłam moje ubrania i zaczęłam biec. Ale oczywiście mnie dogonił.
-Dokąd się wybierasz?! Zamieszkasz ze mną i będziesz już tylko moja. Nie pozwolę aby jakiś gówniarz znowu cię dotknął... Myślałaś, że nie wiem o tym twoim przydupasie?! Jeszcze zrobię z nim porządek.-teraz to naprawdę zaczęłam się bać, nie tylko o mnie ale też o Bradleya. Nie chcę żeby przeze mnie coś mu się stało. Harry nie zachowywał się normalnie. Nagle usłyszałam wycie syren. Policja nadjeżdżała. Ratunek. Harry pociągnął mnie do siebie mocnej i objął wokół talii mocno ściskając.
-Puść mnie!-zaczęłam krzyczeć. Grupa policjantów nas okrążyła, a jeden z nich postrzelił Harrego w nogę. Chłopak upadł na ziemię trzymając się za postrzeloną łydkę. Ja tym samym wyrwałam się z jego uścisku i uciekłam w stronę policjantów. Mężczyźni związali Harrego w kaftan i wsadzili do samochodu. Słyszałam tylko jak policjanci mówili coś o zakładzie zamkniętym.
Obudziłam się z krzykiem. Znowu ten sam sen. Minęły już trzy tygodnie od tego wydarzenia.
-Wszystko w porządku. Jestem tu. Już dobrze-usłyszałam. Bradley objął mnie ramieniem i pocieszał. Od czasu gdy Harrego zamknęli w psychiatryku Brad ciągle jest przy mnie. Tylko dzięki niemu jeszcze nie ześwirowałam. Co wieczór przychodził do mnie i spał obok żeby pomóc mi poradzić sobie z tymi koszmarami. Słyszałam od rodziców, że Harremu podają silne leki na jego chorobę... tak, Harry był chory psychicznie. Podobno z Harrym jest coraz lepiej, a jego stan to tylko takie "chwilowe" załamanie. Lekarze mówią, że dzieki lekko już za rok może być całkowicie zdrowy. Chyba nigdy mu nie wybaczę tego co mi zrobił ale trzymam za niego kciuki. Chcę aby wszystko wróciło do normy. Wiem, że gdzieś głęboko jest ten chłopak którego poznałam. Mój Harry.
CDN.
Omg ! Harry :( cant wait for next !
OdpowiedzUsuń