Leżał tam. Po prostu tak leżał. Moje ciało zsunęło się po ścianie w dół podłogi. Skuliłam się w kłębek i zastanawiałam się co robić. Nie mogłam zadzwonić do rodziców. Musiałam zadzwonić do Bradleya.
*jeden sygnał*
*drugi sygnał*...
Nie odebrał. "Nie poddawaj się Jade" powtarzałam sobie w myślach.
*jeden sygnał*
-Kurwa dziewczyno! Co ty..-zaczął mówić ale mu przerwałam. Był totalnie wkurzony.
-Wysłuchaj mnie! To nie było to na co wyglądało. Harry znowu chciał mnie zgwałcić. Ale gdy wyszedłeś zabiłam go..-mój głos się urwał. Słyszałam głośne oddechy Bradleya. Zastanawiał się co zrobić.
-Jak to go zabiłaś?!
-Przyjedź jak najszybciej. Potrzebuję cię.-odpowiedziałam i zakończyłam rozmowę. Około 10 minut później zjawił się Brad, a zaraz po nim pogotowie. Zbadali Harrego i na szczęście okazało się, że żył. Reanimowali go i zabrali do szpitala. Razem z Bradleyem staliśmy jak wryci przyglądając się całej sytuacji. Cieszyłam się, że to już koniec tej całej chorej sytuacji. Teraz pewnie zamkną Harrego na dłuuuużej. Nagle poczułam rękę Bradleya spoczywającą na moim ramieniu. Wiedziałam, że teraz wszystko będzie już okej. Gdy wszyscy ci ludzie już opuścili mój dom zostałam sam na sam z Bradem.
-Muszę to jakoś posprzątać. Niedługo zjawią się rodzice.-powiedziałam i zabrałam się za sprzątanie. Na podłodze było pełno szkieł i krwi. Bradley pomagał mi i szybko nam poszło.
-Wszystko w porządku?-zapytał podchodząc do mnie.
-Tak, jest ok.
-Przepraszam cię, że ci nie wierzyłem. Kocham cię i po prostu wszystko się we mnie gotuje gdy tylko pomyśle, że jakiś obcy facet dotyka moją Jade.
-Jest w porządku.-uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Skoro twoi rodzice zaraz tu będą.... to może pojedziemy do mnie?-mówiąc to objął mnie i lekko gładził moją talię. Skinęłam głową i kwadrans później byliśmy już w jego domu zajęci namiętnym pocałunkiem. To było dość dzikie. Gdy tylko weszliśmy do budynku rzuciliśmy się na siebie. Nasze ubrania latały w powietrzu w poszukiwaniu miejsca na podłodze. Po chwili byliśmy już nadzy w jego łóżku.
-Tak bardzo mi cię brakowało.-mówił przez liczne pocałunki które zostawiał na całym moim ciele. Nagle jednym zdecydowanym ruchem wszedł we mnie na całą swoją długość. Posuwał mnie mocno i szybko. Jęczeliśmy z przyjemności. Bardzo szybko nasze jęki zamieniły się w niesamowity orgazm. Leżeliśmy w ciszy próbując uspokoić nasze oddechy. Wtuliłam się w ciało chłopaka i szepnęłam ciche "kocham cię" muskając jego usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz