-Nie przejmuj sie. Moze to nie byl nikt ze szkoly i nikt nigdy nie zobaczy tych zdjec... jesli to cos co zobaczylismy byl czlowiek. Moze to tylko jakies zwierze. Zobaczysz wszystko bedzie jak dawniej.-pocieszal mnie Bradley gdy odprowadzal mnie do szkoly. Szlismy szkolnym podworkiem w strone budynku i wszystko bylo ok. Nikt na nas nawet nie zerknal. Kazdy byl zajety swoim szarym zyciem. Ufff.
-Prosze odprowadz mnie chociaz do sali.
-No, okejjj. Dla ciebie wszystko kochanie.-powiedzial chlopak ukazujac szereg bialych zebow. Uwielbialam patrzec jak sie usmiecha. To zdecydowanie moje ulubione zajecie... Chociaz, nie. Najbardziej lubie robic z nim inne 'rzeczy'. Na sama mysl o tym usmiechnelam sie sama do siebie. Brad tak jak obiecal odprowadzil mnie pod sale i pocalowal mnie na porzegnanie. Zostalam sama i wyciagnelam zeszyt aby powtorzyc sobie przed lekcja. Nagle zauwazylam ze dosc spora grupa osob gromadzi sie na korytarzu. Mozna bylo stwierdzic ze cos ogladaja... i to nie byle co. Schodzilo sie co raz wiecej osob wiec i ja postanowilam podejsc blizej by zaspokoic swoja ciekawosc. Zobaczylam to. ZDJECIE. Ja i Bradley lezacy na sobie nago. To bylo straszne. Cala szkola to zobaczy. Nagle jedna osoba z grona spojrzala na mnie i rozpoznala mnie. Kurwa.
-Patrzcie to ta dziwka!-krzyknal smiejac sie. Nie wiedzialam co robic. Cofnelam sie kilka krokow i chcialam uciec.
-Ej, ty. Moze i mi zrobisz dobrze?-wysmiewali sie ze mnie. Nie wytrzymalam. Z calej sily jaka mialam wymierzylam mu cios w twarz. Chlopak zlapal sie reka za bolacy policzek pocierajac go. Odwrocilam sie na piecie i wybieglam ze szkoly. Niestety zeby mnie jeszcze bardziej dobic zaczal padac deszcz. Nie mialam zadnej parasolki ani kaptura. Bieglam w deszczu zeby jak najszybciej znalesc sie w domu i wyplakac. Nawet nie wiem czy plskalam bo ulewa sprawila ze itak bylam cala mokra. Zatrzymalam sie przed domem i postanowilam ze jeszcze zadzwonie fo Brada.
-Hej.
-Zobaczyli to! Zobaczyli mnie naga jak sie pieprzylismy!-krzyczalam przerazona
-Co?! Uspokoj sie. Zaraz u ciebie bede.-mowil podniesionym glosem rownie przerazony jak ja.
-Nie przyjezdzaj! Chce pobyc sama.-odoowiedzialam i bez zadnego pozegnania zakonczylam rozmowe. Wpadlam do domu i od razu rzucilam sie na lozko. Przykrylam sie koldra i wtulilam w poduszki pragnac ciepla. Nie obchodzilo mnie to ze bylam mokra i w zabloconych butach. Musialam poprostu poczuc sie troche bezpieczniej. Nie wiem co teraz ze mna bedzie. Po tym wszystkim beda mnie przesladowac. Pewnie wyjdzie na to ze bede musiala zmienic szkole... Dobrze ze rodzice byli w pracy bo zaraz zadawaliby glupie pytania jeszcze bardziej mnie dolujac. Otworzylam zalzawione oczy i wstalam z lozka. Poszlam do barku rodzicow i jednym chlystem wypilam cale whisky. Tak, tego wlasnie mi bylo trzeba. Dawka alkoholu w mojej krwi podzialala na tyle szybko ze butelka z hukiem spadla na ziemie rozbijajac sie a mi urwal sie film.
Nie rozumiem tego opowiadania.. myślałam że głównymi bohaterami są Mer i Justin a tu większość rozdziałów jest o tej Jade . Bardzo jest tu namieszane .. Żeby nie było wyrażam swoją opinię , oczywiście pisz dalej bo dobrze ci to wychodzi tylko po prostu za bardzo namieszałaś ;)
OdpowiedzUsuńtaka mała zmiana ;) dalsze losy Justina i Mer toczą się na www.whatifthereisnoforever.blogspot.com ;)
Usuń