Drama #14

HARRY'S POV
Moje kontakty z Jade znacznie sie poprawily. Czesto sie spotykamy i dobrze nam sie rozmawia... zupelnie jak kiedys. Wciaz ja kocham, ale mysle ze ona mnie juz nie. Pare razy zauwazylem jak pisze z kims SMSy i mysle ze to jakis facet. Mam ochote krzyczec jak tylko pomysle ze jakies obce lapska moga dotykac moja Jade.
Dzisiaj przychodze do niej aby pouczyc sie do nadchodzacego sprawdzianu z biologi. 
Gdy bylem juz u niej siedzielismy na lizku i przegladalismy przyrodnicze ksiazki.  Katem oka obserwowalem kazdy jej ruch. Byla taka zmyslowa i seksowna. Mialem ochote sie na nia rzucic
-Wiesz co... niedlugo wychodze z rodzicami i musze sie troche odswiezyc. Poczekasz chwile?-spytala
-Jasne.
-Idę się umyć i w coś przebrać.- ja cię umyję! I przebiorę! Moje mysli krzyczaly. Kurwa. Znów włączył się we mnie jakiś jebany erotoman. Co ona ze mna robi? Zostalem sam w pokoju i zastanawiałem się co ze sobą zrobić, podczas gdy Jade brała prysznic. Wyobrazalem sobie jej cialo gdy brala prysznic. 
-Już - do pokoju weszła Jade, która miała na sobie czarne, krótkie szorty, na to dość luźną, fioletową koszulkę z firmowym napisem 'Young & Reckless'. Jej rozpuszczone, włosy opadały na ramiona. Nie moglem juz dluzej wytrzymac. Wstalem i podeszlem do niej ciagnac ja w strone lozka. Obdarowala mnie podejrzliwym spojrzeniem ale ignorowalem to. Poprostu nie moglem dluzej wytrzymac bez jej dotyku. Złapałem nogi i posadziłem tak, że siedziała teraz na mnie rozkrokiem.
-Harry co ty robisz?!-denerwowala sie, ale to mnie tylko bardziej motywowalo. Chwyciłem tył jej głowy, tak, aby jej nie odsunęła i pocałowałem ją, wpychając język do jej ust.
Nie obchodzi mnie jak chamskie, albo niestosowne to było. Chciałem ją poczuć. Teraz. Całowaliśmy się przez dłuższy czas... A w sumie to ja ja calowalem bo ona mi sie wyrywala. Poczułem, że rośnie we mnie podniecenie. Poprostu nie moge tego kontrolowac.
Ucałowałem jej szyje i złapałem ją obiema rękoma za biodra.
- Mam na ciebie ochotę - wysapałem, chociaż można też było to uznać za desperacką prośbę albo rozkaz.

JADE'S POV
Co to ma byc!? Naprawde uwiezylam ze Harry jest juz zdrowy ale najwidoczniej tego sie nie da wyleczyc. Nie moglam nawet krzyczec bo jego usta byly mocno docisniete do moich, a w domu itsk nie bylo rozdzicow. Szarpalam sie z calej sily ale on byl duzo silniejszy. Nie chce zostac drugi raz zgwalcona. To takie okropne. Harry wsadzil mi jedna reke z przodu pod spodnie i zaczal wykonywac ja okrezne ruchy. Probowalam wstac ale trzymal mnie tak mocno. Jego druga reka powedrowala na moja klatke piersiowa i tam wykonywala to samo. Nagle uslyszalam jak drzwi sie otwieraja. Dzieki Bogu! Nie zamknelam drzwi a napewno rodzice wrocili. Ale w dzwiach ujrzalam Bradleya. Co on tu robil?!
Widzialam przerazenie w jego oczach ... i rozczarowanie?
-Jade jak moglas?-krzyknal i wybiegl z mieszkania. 
-Poczekaj. Pomocy!-krzyczalam ale Harry zaslonil mi usta. Jak Bradley mogl sobie pomyslec ze go zdradzam? No tak... siedzialam na Harrym i to musialo inaczej wygladac. Czy wszystko musi sie tak komplikowac? Naszczescie przez to cale zamieszanie wyrwalam jedna reke z uscisku Harrego i chwycilam za stojaca obok lampke nocna wymierzajsc chlopakowi naprawde silne uderzenie w glowe. Harry stracil przytomnosc a jego cialo osunelo sie na ziemie. Z glowy zaczela mu leciec krew. Musialam za mocno go uderzyc bo krwi przybywalo w bardzo szybkim czasie. Zauwazylam ze jego klatka piersiowa sie nie unosi. Zaczelam panikowac. Przylozylam mu dwa palce do szyi probujac wyczuc tetno. Na marne. Harry nie zyl. Zamordowalsm go.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz