Jazda (gdziekolwiek Bradley mnie zabierał) była cicha. Słuchaliśmy radia, które grało cicho w tle. Droga trwała około pół godziny, zanim zatrzymał się na obrzeżach strasznie wyglądającego lasu.
-Ugh ... Brad. Jesteś pewien, że jesteśmy we właściwym miejscu? - Zapytałam ostrożnie.
-Ugh ... Brad. Jesteś pewien, że jesteśmy we właściwym miejscu? - Zapytałam ostrożnie.
-Tak Jade, to jest właściwe miejsce.- zaśmiał się i wysiadł z samochodu. Podszedł do mnie i otworzył drzwi, abym mogła wysiąść.
-Chyba nie zamierzasz mnie zabić, prawda?- zapytałam, gdy tylko wysiadłam z auta lekko się śmiejąc.
-Nie kochanie, nie zamierzam cie zabić -zaśmiał się. Wyciągnął do mnie rękę i splótł nasze palce.
Chłopak prowadził nas przez las, do czasu gdy przeszliśmy przez jasne otwarcie, odsłaniające mały wodospad. Był tam rozłożony koc na czystej, zielonej trawce, a na niej umieszczony drewniany piknikowy kosz.
- Bradley .... to jest niesamowite. - Dyszałam, obejmując wszystko wzrokiem. Zaprowadził mnie na koc i oboje usiedliśmy.
-Podoba ci się ? - Usłyszałam jego głos, przełamując wygodną ciszę.
Chłopak prowadził nas przez las, do czasu gdy przeszliśmy przez jasne otwarcie, odsłaniające mały wodospad. Był tam rozłożony koc na czystej, zielonej trawce, a na niej umieszczony drewniany piknikowy kosz.
- Bradley .... to jest niesamowite. - Dyszałam, obejmując wszystko wzrokiem. Zaprowadził mnie na koc i oboje usiedliśmy.
-Podoba ci się ? - Usłyszałam jego głos, przełamując wygodną ciszę.
-Tak, to jest doskonałe. -Uśmiechnęłam się do niego, kładąc swoje dłonie na jego.
-Cieszę się, że Ci się podoba. - Wypuścił duży oddech ulgi.
Brad otworzył kosz piknikowy, który tam położył i wyciągnął miskę truskawek pokrytych czekoladą, paczkę żelek, paczkę Oreo i ogromną butelkę jakiegoś napoju. Jest tak jakbym była w niebie. Siedzieliśmy, jedliśmy przygotowane przez chłopaka jedzenie i rozmawialiśmy. To było bardzo relaksujące i niesamowite. On sprawia, że podoba mi się jeszcze bardziej i bardziej nawet nie próbując.
-Wolisz zjeść robaka czy pocałować żabę? -Zapytał przypadkowo, gdy wpatrywaliśmy się w niebo.
-Wolisz zjeść robaka czy pocałować żabę? -Zapytał przypadkowo, gdy wpatrywaliśmy się w niebo.
-Co to za pytanie? -Roześmiałam się.
-Gramy w "Co wolisz", więc musisz opowiedzieć, jak nie robisz wyzwanie.- Powiedział, uśmiechając się do samego siebie.
-Dobrze ... Wolałbym pocałować żabę. - Przekręciłam swoją twarz na myśl.
-Ewww, to obrzydliwe- powiedział oburzony.
-Nie sądzę, że byłoby tak źle. Znaczy przecież pocałowałam Ciebie. -Dokuczałam mu i usłyszałam dramatyczne westchnienie.
-Weź to cofnij. -Jęknął.
-Nie, ty sprawiłeś, że gramy w tą grę. -Stwierdziłam.
-Powiedz mi, że dobrze całujee. -Żartobliwie powiedział.
- Albo co zrobisz? - Zapytałam, śmiejąc się.
-To. -Uśmiechnął się, górując nade mną, atakując mnie łaskotkami.
-O m-mój Boże! P-p-przestań. -Błagałam tarzając się na ziemi.
-O m-mój Boże! P-p-przestań. -Błagałam tarzając się na ziemi.
- Nie, dopóki nie powiesz mi, że dobrze całuje! -Wykrzyknął.
-N-nigdy -Krzyknęłam, prawie nie oddychając.
- Powiedz to – Nie dawał spokoju.
-W-w porządku ty naprawdę d-dobrze całujesz. – Zachichotałam, zatrzymał łaskotanie i sturlał się ze mnie. Próbowałam uspokoić swój oddech i myślałam nad pytaniem dla niego.
-Czy wolałbyś mieć mega długą brodę czy ogolić głowę? - Zapytałam śmiejąc się.
-Czy wolałbyś mieć mega długą brodę czy ogolić głowę? - Zapytałam śmiejąc się.
-Rzeczywiście nie mogę wybrać.- Jęknął, przewracając się na bok twarzą do mnie.
-Nie, nie możesz narzekać, musisz wybrać. -Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Urgh dobra. -Żartobliwie zadrwił.
-Myślę, że będę musiał mieć brodę.- Westchnął. Zachichotałam co spowodowało, że spojrzał się na mnie.
-Chcesz iść do wody? -Zapytał nagle.
-Nie mam stroju kąpielowego. -Powiedziałam marszcząc brwi.
-Masz bieliznę prawda? -Zapytał, a ja kiwnęłam głową na znak potwierdzenia.
-Więc nie potrzebujesz stroju kąpielowego. -Stwierdził, wstając zaczął zdejmować koszulkę.
- Idziesz czy nie? - Zapytał, kiedy stał tam w swoich bokserkach, a ja wciąż siedziałam na ziemi cała ubrana.
-Umm ... okej.
Wstałam, ściągnęłam buty i skarpetki, pozwalając trawie łaskotać spód moich stóp.
Wstałam, ściągnęłam buty i skarpetki, pozwalając trawie łaskotać spód moich stóp.
Sięgnęłam w okolicy moich pleców i przeciągnęłam zamek od mojej sukni w dół, dzięki czemu zsunęła się, na sam koniec moich nóg. Wyszłam z niej i udałam się do Bradleya, który był wpatrzony we mnie, z lekko otwartą buzią.
-Jesteś taka piękna Jade. -Wypalił, powodując, że się zarumieniłam. Cmoknął delikatnie moje usta zanim chwycił mnie za rękę i zaprowadził nas do małego jeziorka. Wspięliśmy się na jakieś skały przed wejściem do zimnej wody, gęsią skórkę powstała na mojej skórze kiedy ją poczułam. Nasze ręce były wciąż połączone, kiedy wchodziliśmy do środka wody dosięgała ona mi tuż powyżej mojej talii.
-Jesteś taka piękna Jade. -Wypalił, powodując, że się zarumieniłam. Cmoknął delikatnie moje usta zanim chwycił mnie za rękę i zaprowadził nas do małego jeziorka. Wspięliśmy się na jakieś skały przed wejściem do zimnej wody, gęsią skórkę powstała na mojej skórze kiedy ją poczułam. Nasze ręce były wciąż połączone, kiedy wchodziliśmy do środka wody dosięgała ona mi tuż powyżej mojej talii.
-Tutaj jest tak pięknie. - Powiedziałam, opierając głowę na ramieniu chłopaka. Odłączył nasze ręce i owinął je wokół mojej talii, przyciągając mnie bliżej siebie. Nachylił się i oparł czoło o moje co sprawiło,że się zarumieniłam, w sposób jak blisko byliśmy.
-Uwielbiam, kiedy się rumienisz. -Szepnął mi do ucha. Nie marnował czasu, przyległ ustami do moich łącząc je w słodki, delikatny pocałunek. Nasze usta poruszały się w synchronizacji, ręce przemieszczały się po całym moim ciele. Podniósł moje nogi tak, że oplotłam je wokół jego pasa. Jego język lizał moją wargę, prosząc o dostęp do moich ust. Natychmiast, pozwoliłam mu wejść, jego język błądził w mich ustach ocierając się o mój.
Moje palce były zaplątane w jego włosy, szarpiąc z grubsza za końcówki jak ocierał się swoim kroczem o mnie. Brad zaczął iść z powrotem na brzeg, nadal trzymając mnie. Udał się z powrotem na koc i położył mnie delikatnie po czym zaczął całować mnie z pasją . Nasze namiętne pocałunki trwały bez końca. Po chwili nasze ubrania leżały już gdzieś obok.
PSTRYK
-Co to było? - Z przerażeniem zapytałam Brada.
-Co to było? - Z przerażeniem zapytałam Brada.
-Co było, co? - Spytał zdezorientowany.
-Och, nie ważne, prawdopodobnie to tylko wiewiórka czy coś. - Przekonywałam samą siebie.
Umieściłam delikatny pocałunek na ustach Bradleya. Nagle poczułam jak "kolega" chłopaka wchodzi we mnie. Jęknęłam na to doznanie.
PSTRYK
Odwróciłam głowę w kierunku hałasu. Głowa Bradleya także spojrzała w stronę hałasu, oczywiście musiał usłyszeć to w tym samym czasie. Ale nie było nikogo tam widać.
-Słyszałeś to? -Zapytałam, skinął głową w odpowiedź.
Umieściłam delikatny pocałunek na ustach Bradleya. Nagle poczułam jak "kolega" chłopaka wchodzi we mnie. Jęknęłam na to doznanie.
PSTRYK
Odwróciłam głowę w kierunku hałasu. Głowa Bradleya także spojrzała w stronę hałasu, oczywiście musiał usłyszeć to w tym samym czasie. Ale nie było nikogo tam widać.
-Słyszałeś to? -Zapytałam, skinął głową w odpowiedź.
-Tak, myślę, że to po prostu jakieś zwierzę czy coś. -Powiedział, zgadzając się z moją poprzednią wypowiedzią. Oboje zignorowaliśmy dźwięki wokół nas i wróciliśmy do poprzedniej czynności. Nasze ciała ocierały się o siebie a w powietrzu było czuć zapach namiętności.
PSTRYK
Ten odgłos zabrzmiał bliżej. Podniosłam głowę i zobaczyłam, ciemną postać poruszającą się między drzewami, co spowodowało u mnie panikę.
PSTRYK
Ten odgłos zabrzmiał bliżej. Podniosłam głowę i zobaczyłam, ciemną postać poruszającą się między drzewami, co spowodowało u mnie panikę.
-Bradley, ktoś tam jest! - Powiedziałam, nie byłam w stanie zachować spokoju.
-Cholera. -Mruknął, delikatnie odpychając mnie od siebie, wciągnął swoje bokserki, zbierając swoje ubrania, ja robiłam to samo. Kiedy oboje byliśmy ubrani, poszliśmy do miejsca gdzie widziałam cień, zdałam sobie sprawę, że już tam nikogo nie było.
-Bradley ... Myślę, że ta osoba właśnie zrobiła nam zdjęcia.
-Bradley ... Myślę, że ta osoba właśnie zrobiła nam zdjęcia.
CDN.
No i mamy kolejny rozdział. Moim natchnieniem było jedno opowiadanie ;) Kolejne rozdziały moim zdaniem będą bardzo ciekawe :3 loffky kissky <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz